Wyświetlenie artykułów z etykietą: noclegi

niedziela, 05 lipiec 2015 17:41

Z Chochołowa do Zakopanego

Z Chochołowa do Zakopanego

    Z okien naszych pokoi widać nie tylko Pieniny, Tatry, Podhale, Zalew Czorsztyński ale i pasmo Spisko - Gubałowskie.
Zapraszam na wędrówkę niezwykle malowniczym, czerwonym szlakiem pieszo-rowerowy im. Powstania Chochołowskiego. Przejeżdżamy z Huby do Chochołowa, (po drodze warto odwiedzić niezwykłe sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej) przez Czarny Dunajec. Chochołów to wieś słynąca  z oryginalnych chałup góralskich. Do  tradycji należy szorowanie ścian  wodą z mydłem dwa razy do roku, na Wielkanoc i na Boże Ciało. Sławę przyniosło wsi powstanie chochołowskie  w 1846 roku, przeciw Austriakom. Na czele buntu stanął miejscowy organista i nauczyciel Jan Andrusikiewicz, jednym z uczestników powstania był słynny muzykant, myśliwy, przewodnik, gawędziarz i pieśniarz  Jan Krzeptowski przydomek, Sabała. 
  We wsi możemy odwiedzić muzeum powstania, warto też wejść do pięknego kościoła pod wezwaniem św. Jacka. Chochołowski kościół to typ trzynawowej bazyliki na planie krzyża łacińskiego, Ściany wzniesiono z wapienia, wieżę i elewację wykonano z piaskowca. Charakterystyczne w tej świątyni są ogromne okna - jest ich aż 27.
  Obok kościoła rozpoczyna się nasz szlak, którym będziemy podążać około 4 h, trasa łagodnie wznosi sie coraz wyżej, pierwsze wzniesienie
Cyrlica (896 m.n.p.m.)  i już zaczynają się piękne widoki, pokazuje się królowa Beskidów, Babia Góra, pasmo Policy, Gorce z Turbaczem. Dalej idziemy przez, Tomiński Wierch (837 m.n.p.m.), horyzonty  coraz szersze, widać już pasmo Pilska i Beskid Sądecki z Radziejową. Podchodzimy teraz troszeczkę bardziej stromo na szczyt, Ostrysz (1023 m.n.p.m.), teraz do naszej panoramy dołączyły szczyty Małej Fatry, Magury Orawskiej (widać też Jezioro Orawskie).
Wydawać by się mogło, że już nie może być piękniej, a jednak, kiedy wejdziemy na szczyt Ostrysza czeka nas prawdziwa uczta dla oczu . Krajobraz zdominowały nam Tatry, widać Tatry Bielskie, Tatry Wysokie i Tatry Zachodnie. Bardzo łatwo rozpoznajemy te najbardziej znane szczyty, Giewont i Kasprowy.
   Wędrujemy dalej przez Wierch Ciche,  Gruszków (1030  m.n.p.m.), na Butorowy Wierch (1160  m.n.p.m.) skąd będziemy zjeżdżać kolejką linową. Zanim dojdziemy do kolejki, cieszymy oczy widokami, możemy podziwiać, stale zbliżające się Tatry a do tego widać od wschodniej strony Pieniny Spiskie z najwyższym Żarem, Pieniny Właściwe z Trzema Koronami. W paśmie Gorczańskim widać Turbacz i Lubań pięknie też prezentuje się Kotelnica na zboczach której rozlokowana jest wieś Huba a tam mój dom i pokój w którym znajdę nocleg i wypoczynek po aktywnie spędzonym dniu. Poza moją wsią, widać oczywiście wiele innych miejscowości, tak znanych jak chociażby Nowy Targ czy najwyżej położona wieś w Polsce - Ząb.
Jak już wspomniałem, ja i koleżanka przewodniczka zjeżdżamy z Butorowego Wierchu, kolejką linową. Aby dostać się w sposób łatwy, przyjemny do Zakopanego możemy jeszcze skorzystać z   kolejki linowo gondolowej, Polana Szymoszkowa albo z kolejki szynowej na Gubałówce.

Dział: Blog
niedziela, 16 marzec 2014 14:04

Wycieczka po Magurze Spiskiej

Magura Spiska - szlak do Wyżnych Drużbaków

     W tym roku łagodna zima nie  pozwala cieszyć się uprawianiem sportów zimowych. Możemy za to swobodnie organizować wycieczki górskie.
Jest połowa marca, pogoda słoneczna, więc wyruszamy na szlaki, drogi i bezdroża, poznawać nowe miejsca i chłonąć piękne widoki.
    Okolice naszej wsi Huba, położonej nad Zalewem Czorsztyńskim, bogate są w różnego rodzaju atrakcje, szlaki, zabytki, rezerwaty, parki narodowe, ale to widzimy na co dzień z okien naszego domu.
    Staramy się w miarę możliwości wyruszać w miejsca niezbyt oddalone od kwatery, z pięknymi widokami i ciekawą historią, a jednocześnie mało znane i mało rozpropagowane. Wszystkie te warunki spełnia nasza dzisiejsza wycieczka na pogranicze Polsko - Słowackie, dziś wędrujemy po Magurze Spiskiej.
   Jak, ja i dziewczyny, wyruszamy z domu do Stranian, skąd rozpoczniemy piesze przejście (niewczesnym rankiem około 10.00), po drodze w Kluszkowcach i Krośnicy, zabieramy zaprzyjaźnione przewodniczki (Krystynę i Teresę).
      Straniany to niewielka miejscowość położona w górnej części  doliny Lipnika, u podnóży  Kiczery. Potok Lipnik płynący dnem doliny, oddziela Pieniny, (Grupę Golicy i Małe Pieniny) od Magury Spiskiej. 
       Miejscowość założona została przez Łemków (w wiek XVI osiedlali się tu Wołosi) jako  przysiółek Wielkiego Lipnika. Pierwotnie nosiła nazwę Folwark, w początkowym bowiem okresie istnienia osady był w niej folwark należący do rodu Horváthów-Stansithów. Obecna nazwa Straniany została wprowadzona dopiero w 1948. Na początku XVIII w. miejscowość miała już 220 mieszkańców. Wedle spisu kościelnego z 1913   mieszkało tutaj 640 grekokatolików, 7 rzymskich katolików i 10 Żydów.
      Mieszkańcy  żyli tu głównie z pasterstwa,  a mężczyźni aż do II wojny światowej dorabiali wędrownym druciarstwem.  Tradycyjne sposoby uprawy roli zachowały się do naszych czasów, jeszcze do 2000 r zobaczyć można było krowy zaprzęgnięte do prac polowych i zwózki plonów.         Zabudowa zwarta typowa  dla Spiszu. Pośrodku miejscowości  stoi murowana cerkiew pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Wybudowana w 1857 w miejsce wcześniejszej, drewnianej. Wystrój dosyć nowoczesny, ale zachowany został pełny ikonostas.
      Samochód zostawiamy na Przełęczy Straniańskiej (Strananskie Sedlo 730 m.n.p.m), w tym miejscu szosę przecina szlak zielony, który prowadzi przez Wysokie Skałki i Wąwóz Homole do Jaworek w jedną stronę, a w drugą stronę poprzez wzniesienia Magury Spiskiej można dojść do Wyżnych Drużbaków ( Vyšné Ružbachy) i tam właśnie udaje się  cała nasza drużyna .
   Szlak wiedzie nas spokojnie, w większości  po odkrytych terenach na Horbalową (1010 m.n.p.m). Podziwiamy wspaniałe widoki, na Pieniny z Wierchliczką, Wysoką i Wysokimi Skałkami. Im wyżej tym więcej pasm górskich nam się pokazuje, między innymi odsłania się Beskid Sądecki z Radziejową i Gorce z Lubaniem. Poza pięknymi widokami, których się spodziewaliśmy, mamy też widoki dość nieoczekiwane, zobaczyliśmy bowiem na swej drodze żmiję zygzakowatą, która opalała się na wiosennym słoneczku i nic sobie nie robiła z naszej obecności, (spodziewałbym się ją spotkać w jakiś upalny weekend majowy, a nie w połowie marca).
     Mówiłem, że szlakiem zielonym można dojść do Wyżnych Drużbaków, można, ale my lubimy chodzić niestandardowo i opuszczamy na Polance szlak zielony, idziemy krótkim żółtym szlakiem łącznikowym( szlak dosyć mocno zalesiony więc widoki nie powalają )
   Szlak żółty łączy się Pod Groniem ze szlakiem Czerwonym (szlak czerwony rozpoczyna się w Czerwonym Klasztorze i przez Pieniny, Wielki Lipnik, Wiaterny Wierch, wiedzie do Podolińca). Szlak czerwony, dzięki temu, iż przeszły tędy nawałnice, które wyłamały większość drzew, przywitał nas pięknymi widokami, podziwiamy Lubowelską Kotlinę z zamkiem w Starej Lubowli, na wprost mamy Góry Lewockie z najwyższym szczytem Czarna Góra (Čierna hora  1289 m n.p.m.), widać też pięknie Tatry z Łomnicą (oochom i aachom nie było końca ).
Wędrujemy podziwiamy, rozmawiamy i nie wiedzieć kiedy dochodzimy już do wyciągów narciarskich i pierwszych zabudowań miejscowości.
    Wyżne Rużbachy, (słow. Vyšné Ružbachy, węg. Felsőzúgó, niem. Oberrauschenbach). Można też spotkać sie na Podhalu z nazwą Górne Drużbaki. Miejscowość uzdrowiskowa, znajdują się tu źródła wód mineralnych i kąpielisko termalne z basenami o  temperaturze ok. 33 °C. Atrakcją miejscowości jest rezerwat przyrody – największe na Słowacji jezioro trawertynowe -  Krater.
    Pierwszy raz mówi się  o miejscowości w roku 1288, kiedy  Sołtys Henryk z Podolínca założył Nižné  i Vyšné Ružbachy. Rozkwit miejscowosci zaczyna się w roku 1549 kiedy król Polski, Kazimierz, mianował hrabiego Sebastiana Lubomirskiego dziedzicznym burmistrzem zastawionych miast spiskich. Spowodowało to ożywienie budownictwa i życia społecznego. W roku 1595 powstał pierwszy budynek uzdrowiskowy z basenem, kuchnią, jadalnią i salą przeznaczoną do celów towarzyskich. Stanisław, syn Sebastiana, rozsławił uzdrowisko które stało się znanym ośrodkiem życia towarzyskiego polskiej i węgierskiej szlachty.
     W roku 1744, kiedy zmarł ostatni z  prostej linii rodu Lubomirskich, uzdrowisko często zmieniało właścicieli. Dopiero w roku 1825 właścicielem  został baron von Jony, który rozpoczął gruntowną przebudowę. Zbudował tu swój pałac, nowy budynek uzdrowiska i łaźnię lustrzaną.  Jego syn, Daniel Józef Jóny,  zarządzał uzdrowiskiem aż do roku 1865, kiedy uzdrowisko stanowiło przez krótki okres własność Keźmarskiego liceum. W roku 1882 uzdrowisko odkupił od liceum polski hrabia, Andrzej Zamoyski. W roku 1923 zlecił budowniczemu Oskarowi Zuberowi budowę naturalnego basenu termalnego, w tamtym okresie, największego na Słowacji.
     Po śmierci A. Zamoyskiego, w roku 1927 uzdrowisko otrzymał w spadku jego najmłodszy syn Jan z małżonką Izabelą de Bourbon, która była  bratanicą króla Hiszpanii. Sanatorium odwiedził przed II wojną światową sam król Hiszpanii i książę z Bourbon.
   Największymi atrakcjami poza najwiekszym jeziorkiem trawertynowym „Krater” są jeszcze trzy inne jeziorka, które  wypełnia woda lecznicza oraz piękne budynki takie jak:
           Stary dom uzdrowiskowy – parterowy budynek z przeszkloną werandą; przypuszczalnie jest to jedyny zachowany dom uzdrowiskowy z I połowy XVIII wieku; we wnetrzu urządzono 20 kabin, w których korzystano z kąpieli wannowych w wodzie z zawartością CO2, ze źródła Izabela.
           „Biały Dom” chyba najbardziej znany budynek, zawdzięcza swoją nazwę białej fasadzie wykonanej z trawertynu, (przez wiele lata pełnił funkcję siedziby dyrekcji uzdrowiska). Zbudowany został na trawertynowej skale przez właściciela miejscowości, Jana Kantego hr. Zamoyskiego, otwarty w 1931 roku, budowlę wzorowano była na jednym z pałaców w Monte Carlo. Pierwotnie jako „Casino” oferował  usługi  uzdrowiskowe,  noclegi, wyżywienie i zabawę dla gości uzdrowiskowych, pochodzących z wyższych sfer. Budynek zbudował inż. Jozef Kováč a zaprojektował architekt Kesselbauer z Lewoczy. Obecnie we wnętrzach mieści się kawiarnia jadalnia, centrum uzdrowiskowe i salon uzdrowiskowy. Odbywają się  imprezy towarzyskie, bale, bankiety, studniówki, rauty i wesela. 
          W uzdrowisku  leczy się:  choroby układu ruchowego,  zaburzenia psychiczne, choroby zawodowe, układu krążenia, onkologiczne, układu oddechowego i choroby kobiece. Leczniczo działa na pacjentów tutejszy  klimat. Uzdrowisko położone jest na skraju lasu iglastego, otoczone parkiem uzdrowiskowym urozmaiconym mnóstwem trawertynowych i  drewnianych rzeźb.
           Nasza piesza wycieczka ma się ku końcowi, jeszcze tylko pijemy leczniczą wodę i idziemy na przystanek, skąd autobusem dojeżdżamy do naszego samochodu pozostawionego na Straniańskiej Przełęczy.
           Jak widać trasa łatwa, atrakcyjna widokowo i łatwo dostępna, jeśli ktoś przyjeżdża na wypoczynek w Pieniny, do Szczawnicy, Czorsztyna czy do nas do Huby, warto wziąć pod uwagę takie trasy, gdzie ruch turystyczny jest o wiele mniejszy a trasy są świetnie oznakowane.

Zapraszam.

Zdjęcia: Koleżanka Teresa Styrczula - Dyrek oraz własne (Zbigniew Konopka) 
 

Dział: Blog
piątek, 07 marzec 2014 19:42

Szlak czerwony na Wietrzny Wierch

Wycieczka na Wietrzny Wierch

       Goście, przyjeżdżający do naszego Gospodarstwa Karolina w Hubie na wypoczynek i noclegi, mogą podziwiać z okien pokoi piękne widoki na Zalew Czorsztyński i kilka pasm górskich. Jest w pobliżu wiele szlaków i tras, którymi można wędrować. Większość szklaków w Pieninach, Gorcach czy Tatrach jest dobrze znana i opisana, ja chcę teraz przybliżyć okolice mniej znane turystom, a niezwykle atrakcyjne pod względem widokowym.
    Widać z naszego domu pasmo Magury Spiskiej, sąsiadujące z Pieninami i właśnie tam wybrałem się ostatnio z córkami i zaprzyjaźnionymi przewodniczkami na wycieczkę, aby wejść na Wietrzny Wierch (Veterny Vrch, 1111 m.n.p.m.).
  Wyruszyliśmy z domu bladym świtem, tuż przed 10, jechaliśmy samochodem przez przejście graniczne w Niedzicy, do oddalonej o kilka kilometrów, miejscowości Wielki Lipnik. Miejscowość obecnie zamieszkała jest głównie przez Łemków, którzy aż do II wojny światowej połączeni byli więzami rodzinnymi i gospodarczymi z Rusią Szlachtowską. Miejscowość posiada typową dla słowackiego Spiszu zwartą zabudowę. Ludność oprócz rolnictwa, zajmowała się kiedyś druciarstwem. Po zakończeniu prac polowych wyruszali na wędrówkę scalając pęknięte garnki. Docierali   czasem aż do
Rosji,  Niemiec i krajów nadbałtyckich. Dziś nadal jest to miejscowość rolnicza. Wielki Lipnik założono  na prawie niemieckim w 1330 r. przez ród Görgyów.  W czasie kolonizacji wołoskiej osadzili się w niej Wołosi. Z akt  wizytacji duszpasterskiej  z 1700 r. można się dowiedzieć, iż mieszkało tu: 330 dusz greckokatolickich, a dziesięcina pobierana była tylko w owsie, bowiem  żadne inne zboże tu nie rosło. Wieś jednak stale się rozwijała, w 1820 r. było już 206 domów, później liczba ludności wzrosła do tego stopnia, że zaczęło brakować pół uprawnych dla ich wyżywienia, epidemia cholery w 1831 r.  chwilowo zmniejszyła przyrost ludności. Z powodu przeludnienia pod koniec XIX wieku miała miejsce nasilona emigracja, głównie do USA. W 1913 r. miejscowość liczyła już 1150 Rusinów i 25 Żydów. W 1962 r. było tu, 230 domów i około 900 mieszkańców.
      Samochód zostawiliśmy na placu obok cerkwi, która jest głównym zabytkiem miejscowości,  jest to greckokatolicka cerkiew pod wezwaniem św. Michała z 1794 r.  barokowo-klasycystyczna świątynia z kopułą na wieży, jedną nawą i kolistym prezbiterium. Znajduje się w niej ikonostas z początków XX w., piękne polichromie i bogato zdobiony chór. Obok cerkwi wypływa  Źródło św. Andrzeja z wodą mineralną o podobnym składzie jak słynna kiedyś woda ze Śmierdzonki.
    Obok cerkwi przebiega szlak czerwony, którym można dojść
przez Przełęcz pod Tokarnią – Aksamitkę – Płaśnie do Czerwonego Klasztoru. (2.45 h, ↓ 3.15 h). W drugą stronę można dojść aż do Podolińca, ale my szliśmy tylko przez Ćertaż i Kvasnik na Wietrzny Wierch (Veterny vrch, 2.45 h).
  Na początku przechodziliśmy pomiędzy dwoma cmentarzami, droga łagodnie pięła się polanami coraz wyżej.  Piękny widok na Małe Pieniny z
Rabsztynem, Wysokim Wierchem i Wysoką  .
Pokazało się pasmo Beskidu Sądeckiego z Radziejową, coraz ciekawszy widok na Trzy Korony, które z tej perspektywy wyglądały tak inaczej, odświętnie. Wyłoniły się Gorce z Lubaniem i Turbaczem. Miedzy drzewami pojawiała się i skrzyła tafla Zalewu Czorsztyńskiego, a za zalewem bielił się szczyt Babiej Góry.
Im bliżej do szczytu tym więcej pasm górskich mogliśmy podziwiać i podziwiać...
   Kiedy dotarliśmy na szczyt zachwyceni widokami, okazało się, że choć trudno w to uwierzyć, ale jest jeszcze cudniej, panorama taka, że mówiąc fachowo, jak przystało na przewodnika, "głowę ukręca" .
Dzięki temu, że lasy wokół Wietrznego Wierchu powaliły nawałnice, mamy panoramę 360 stopni.
Na pierwszym planie Tatry z Łomnicą, podążając wzrokiem zgodnie ze wskazówkami zegara, widać Beskid Żywiecki z Babią Górą, Gorce z Turbaczem, Beskid Wyspowy z Mogielicą, Beskid Sądecki z Radziejową, Pieniny z Wysoką, dopatrzyliśmy się też Lackowej w Beskidzie Niskim. Panoramę zamykały nam szczyty Pasma Lubowelskiego (Ľubovnianska Vrchovina) i  Gór Lewockich (Levockich Virchov).
   Kiedy już nasyciliśmy oczy, trzeba było pomyśleć o powrocie. Do Wielkiego Lipnika można wrócić na trzy sposoby. Jeden to powrót tym samym szlakiem, drugi- można pójść drogą rowerową. Trzeci- można pójść dalej szlakiem czerwonym , jakieś 30 min. i pod Groniem odbić na lewo nieznakowaną drogą, która zaprowadzi nas na Polankę do szlaku zielonego, tymże szlakiem można dojść do Straniańskiej Przełęczy (Stranianske Sedlo) i szosą dojść do centrum Wielkiego Lipnika.
My oczywiście jak zwykle wybraliśmy czwartą drogę- schodziliśmy troszeczkę na przełaj, trochę stokówkami, a czasem szlakiem czerwonym.
   Tak niestety wszystko się kiedyś kończy, nasza wycieczka też, ale zanim wrócimy na nocleg do domu, trzeba jeszcze zakupić pamiątki. Moje córki tradycyjnie kupują w Słowacji: kofolę, lentilki i czekoladę studencką. Nie protestuję, bowiem ja też to lubię i w trosce o zdrowe zęby dziewczyn, podjadam ile można.
Zdjęcia po części moje, a kilka koleżanki Teresy Styrczuli- Dyrek.
 
 

Dział: Blog
wtorek, 11 luty 2014 20:31

Wycieczka na "Dzień Zakochanych" :-D

Wycieczka na "Dzień Zakochanych"

               14 luty to świetna okazja, aby odwiedzić spiską wieś Krempachy. Znajdziemy tu piękny kościół cmentarny
św. Walentego   z 1761r. z cennym gotyckim tryptykiem z 1516r.    Został wybudowany   na miejscu starego drewnianego kościoła, prawdopodobnie starszego od kościoła parafialnego. Sklepienie kolebkowe z lunetami podzielone jest na pola, wypełnione gipsowymi ornamentami. Ołtarz główny zdobi obraz przedstawiający świętych: Stanisława, Walentego i Mikołaja - tzw. święta rozmowa, 
    Kult św.Walentego – uzdrowiciela chorób wszelkich a szczególnie epilepsji i orędownika  spraw beznadziejnych (jak widać ma najlepsze predyspozycje aby być patronem zakochanych )   nadal trwa a nawet się rozwija.

 Pod imieniem Walentego kościół zna 16 świętych, a ponadto 3 święte Walentyny.  Aż trzech duchownych kościoła katolickiego o imieniu Walenty, którzy następnie zostali wyniesieni na ołtarze, może być uwzględnionych jako patronów walentynkowych obchodów.
 "Pierwszy to kapłan Walenty, męczennik rzymski, zgładzony około 269 r. podczas prześladowania chrześcijan, wznieconego za panowania cesarza Klaudiusza II Gota. Drugim jest Walenty z Terni, biskup, prezbiter rzymski sprowadzony do Rzymu i po długich męczarniach stracony w 306 r. Trzecia zasługująca na rozpatrzenie postać to Walenty żyjący w połowie V wieku, misjonarz Recji, biskup Pasawy" .

Ostatecznie przyjęto, że św. Walentym - patronem zakochanych był biskup z Terni, który zginął jako męczennik około roku 269 r. Terni (obecnie włoska Umbria) jest jedynym miejscem na świecie, gdzie 14 lutego ludzie są zwolnieni z pracy. W tym dniu także do włoskiego miasteczka przyjeżdżają młode pary, które w miejscowej katedrze przy grobie św. Walentego, ślubują sobie, że do końca roku wezmą ślub.

Według jednego z podań św. Walenty uleczył ze ślepoty córkę jednego ze sług cesarskich i doprowadził do nawrócenia całej jego rodziny. Cesarz wpadł w gniew i kazał zabić biskupa maczugami, a następnie ściąć. W miejscu, w którym został pochowany, papież Juliusz I w IV w. postanowił zbudować bazylikę. Kult świętego bardzo szybko rozszerzył się w całej chrześcijańskiej Europie. Legenda głosi, że św. Walenty pomagał też pisać ludziom listy miłosne i jako pierwszy pobłogosławił małżeństwo poganina i chrześcijanki.

 
Obyczaj obchodzenia dnia św. Walentego  datuje się co najmniej od 1476 r. i najlepiej przyjął się w krajach anglosaskich. Jego zdaniem na Wyspach Brytyjskich, oblewanych ciepłym Golfstromem, panowało ludowe wierzenie, że ptaki już w połowie lutego zaczynają kojarzyć się w pary, co szczególnie sprzyjało walentynkowym obyczajom.

 W Wielkiej Brytanii, dzień św. Walentego, po angielsku S'Valentine's Day - zdaniem Podgórskich - od dawna jest obchodzony w szczególny sposób. "Wedle starodawnego przekonania 14 lutego młodzi ludzie powinni wybrać sobie sympatię, lubego czy lubą, miłego czy miłą, przyjaciela albo przyjaciółkę, narzeczoną względnie narzeczonego, słowem kogoś serdecznie bliskiego. Tej osobie obieranej na cały rok, należało przesłać pozdrowienia i upominek"

Tradycję potwierdza William Szekspir, który w usta Ofelii wkłada słowa piosenki:

"Dzień dobry, dziś święty Walenty

Dopiero co świtać poczyna

Młodzieniec snem leży ujęty

A hoża doń puka dziewczyna.

Podskoczył kochanek, wdział szaty

Drzwi rozwarł przed swoją jedyną

I weszła dziewczyna do chaty

Lecz z chaty nie wyszła dziewczyną" 
      Wracając do wsi Krempachy to trzeba dodać, że nazwa wsi pochodzi prawdopodobnie od
niem. Krummbach   co oznacza kręty potok, odnosi się to do Dursztyńskiego Potoku (dawniej Kręcina).
      Obecnie wieś ma zabudowę typową dla spiskich wsi.   wrzecionowaty  rynek   powstał z rozdwojenia osi głównej na dwie drogi zbiegające się na jego końcach. Przy rynku stoi kościół
parafialny św. Marcina,    a po obu stronach domy zwrócone szczytami do drogi oraz rzędy stodół okalające zabudowę w pewnej odległości od domów (głównie ze względów przeciwpożarowych).
        Proboszczem jest ks. Dariusz Ostrowski, którego pasją jest
fotografia i góry (jest przewodnikiem beskidzkim). Jest autorem pięknego albumu  " Znak Nadziei" wydanego przez Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy.  Album ukazuje piękno i majestat krzyża na polskiej ziemi. 
Przez Krempachy przebiega zielony szlak turystyczny z Nowej Białej do Dursztyna, w okolicy znajduje się rezerwat przyrody Przełom Białki pod Krempachami, gdzie można zobaczyć m.in. reliktową roślinność naskalną. Wapienne skałki w okolicy ciągną się od Kramnicy w przełomie Białki do Czerwonej Skały.
      Turysta odwiedzający te strony znajdzie poza szlakami i zabytkami, świetnie rozwiniętą bazę noclegową (gospodarstwa agroturystyczne, pensjonaty, kwatery prywatne, hotele) i gastronomiczną.
Zapraszam do Krempach, na Spisz, w Gorce i Pieniny o każdej porze roku
 Zdjęcia autorstwa Pana  Franciszka Pacygi oraz Teresy Styrczuli Dyrek
Więcej ciekawych zdjęć i informacji na temat Spisza i Podhala można znaleźć na stronie:
 http://krempachy.espisz.pl

Dział: Blog
sobota, 28 grudzień 2013 18:28

Ferie zimowe

Koniec roku, święta już za nami, czas pomyśleć o zimowym wypoczynku. Trzeba by gdzieś zrzucić te kalorie i dotlenić się troszeczkę :-).

Nadchodzą ferie zimowe, możemy więc wybrać się na dłuższy wypoczynek (kto nie ma ferii ani urlopu to powinien chociaż na weekend wyjechać w góry).

Polecam wypoczynek  i noclegi w naszym Gospodarstwie Karolina, gdzie cisza, spokój i wspaniałe widoki a w okolicy znajdzie się coś dla każdego turysty. Szlaki piesze w Pieninach i Gorcach które są dostępne również zimą. Zabytki takie jak zamek Dunajec w Niedzicy, Wronin w Czorsztynie, kościółek wpisany na listę UNESCO w Dębnie Podhalańskim. Baseny geotermalne w Białce Tatrzańskiej, Bukowinie, Tatrzańskiej, Szaflarach i Zakopanym (świetnie regenerują po szaleństwach na stokach narciarskich).

Mamy w okolicy, kilka bardzo dobrych wyciągów i kolejek górskich. Najbliżej znajduje się stacja narciarska Czorsztyn-Ski w Kluszkowcach, z okien pokoi widać wyciągi na Kotelnicy w Białce i Bukowinie. w Niedzicy jest wyciąg na Polanie Sosny w Krościenku na Stajkowej Górze w Szczawnicy znajdą narciarze słynne wyciągi na Palenicy. 

Wszystkie te atrakcje o których wspomniałem i jeszcze więcej o których nie wspomniałem znajdują się w odległości nie większej niż 20 km od naszego gospodarstwa gdzie znajdą Państwo noclegi w pokojach 2, 3 i 4 - ro osobowych. Zapraszam

Dział: Blog
niedziela, 25 sierpień 2013 19:03

Trzy Korony - Wschód słońca

Wakacje, urlop, czas wypoczynku i wycieczek. Jedni spędzają czas wędkując, żeglując, jeżdżąc rowerami albo spokojnie leżąc na plaży. Ja i moja rodzina spędzamy czas wolny raczej aktywnie, przemierzamy liczne szlaki w Pieninach, Gorcach, Tatrach. Odwiedzamy parki linowe, pływamy pontonami i kajakami między innymi na Przełomie Dunajca i Zalewie Czorsztyńskim.

W te wakacje przewędrowaliśmy Pieniny Spiskie , Tatry Bielskie i Słowacki Raj. Najciekawszą jednak wycieczką była nocna wyprawa  na wschód słońca. Początkiem sierpnia ja, moje córki i kilkoro przyjaciół z Łodzi postanowiliśmy obejrzeć wschód z platformy widokowej na Okrąglicy (982 m.n.p.m.). Dla niewtajemniczonych turystów powiem, że Okrąglica to najwyższy szczyt w masywie Trzech Koron, a Trzy Korony znajdują się w Pieninach. Aby zdążyć na szczyt przed wschodem słońca trzeba  wyruszyć z naszej kwatery w Hubie o godzinie 3.00. Nocleg krótki, ale nikt nie narzekał.

Jedziemy do Sromowiec Niżnych, parkujemy obok pawilonu Pienińskiego Parku Narodowego, około 3.40 z kierowcy przeistaczam się w przewodnika górskiego, wyruszamy na szlak. Najpierw idziemy żółtym szlakiem obok schroniska, przez Wąwóz Szopczański. Henryk Sienkiewicz pisząc „Potop” umieścił w powieści scenę, w której dzielny Kmicic vel Babinicz własną piersią osłonił króla Kazimierza przed Szwedami. Szlak niezbyt długi, ale momentami niełatwy, z dużą różnicą w wysokościach, a do tego ciemność wprowadza romantyczny nastrój.

O wąwozie napisano wiele tekstów, tu  przytoczę  słowa B. Z. Stęczyńskiego  opisujące ściany wąwozu:
 „Ta nachyla swe szczyty i zdaje się smucić, Jak gdyby na przechodnia chciała się przewrócić; Tamta rozpadlinami czarnymi przeraża, że nawet i ptakowi zbliżyć się zagraża; Inna z łona swojego wysącza strumienie, Na które nigdy słońca nie świecą promienie. Jest to parów tak dziki, że nawet roślinie Nie da kwiatów rozwinąć w swej pustej krainie.”

Za wąwozem dosyć stromo, ale szybko dochodzimy do Przełęczy Szopka, tu szlak żółty spotyka się ze szlakiem niebieskim, ten szlak zaczyna się w Tarnowie przebiega między innymi przez Beskid Wyspowy Lubań w Gorcach, Czorsztyn, Trzy Korony, Sokolicę, obok Wysokiej i kończy swój bieg na wielkich Rogaczach w Beskidzie Sądeckim. Przełęcz Szopka kiedyś nazywano Przełęcz Chwała Bogu. Każdy kto przeszedł od Sromowiec Wąwozem Szopczańskim, wie dlaczego przełęcz tak nazywano. Trzeba pamiętać, że kiedyś chodzono tędy do Krościenka nie w celach turystycznych, ale przede wszystkim, aby coś kupić, sprzedać  i kiedy z ciężkim tobołem lub koszykiem dotarło się na przełęcz, wtedy każdy mówił „no chwała Bogu teros to juz bedzie z górki lzyj”.

Trzy Korony zdobywamy przed godziną 5.00 , już zaczyna się rozjaśniać, po kilku minutach zaczyna powoli wynurzać się zza gór Beskidu Sądeckiego słoneczko nasze, a my jak starożytni poganie wpatrujemy się w nie z uniesieniem i podziwem. Słońce powoli wstaje oświetla Pieniny, Tatry, odbija się w tafli jeziora Czorsztyńskiego, oświetla Gorce, nawet najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego- Babia Góra prezentuje się w blasku wschodzącego słońca całkiem odświętnie. Podziwiamy to widowisko przez dosyć długi czas, ale wszystko ma swój kres, czas wracać.

Do samochodów wracamy inną trasą, idziemy niebieskim szlakiem w kierunku Zamkowej Góry, Sokolicy. Na Polanie Kosarzyska opuszczamy szlak niebieski i i idziemy dalej odchodzącym w prawo szlakiem zielonym. Szlak ten doprowadzi nas do wylotu Wąwozu Szopczańskiego gdzie łączy się z żółtym szlakiem, jeszcze raz mijamy schronisko, gdzie większość nocujących ty gości dopiero wstaje z łóżek, niektórzy teraz wychodzą z pokoi, opuszczają kwatery, aby udać się na wycieczkę, a my...  a my zadowoleni wracamy do domku do naszego Gospodarstwa Karolina

Dział: Blog
środa, 12 czerwiec 2013 14:27

Szlak z Łącka do Tylmanowej

   Tym razem nasza rodzinka wyrusza na wycieczkę  z Gospodarstwa Karolina, leżącego w Gorcach nad Zalewem Czorsztyn, w Beskid Sadecki.
Postanowiliśmy przejść niezwykle malowniczą trasę z Łącka do Tylmanowej, szlakami żółtym i zielonym.
Wysiadamy z samochodu w centrum Łącka (miejscowość słynie z wielu sadów, ze Święta Kwitnącej Jabłoni i z Łąckiej Śliwowicy ).
Przechodzimy pośród sadów do przeprawy promowej na Dunajcu (darmowa).
Dalsza droga wiedzie dosyć stromo, zalesionym mocno szlakiem przez Zawodzie Łąckie i Łąckie Wyrobiska, mijamy urokliwą kapliczkę i szczyt Cebulówki (741 m.n.p.m.).
Zaczynają się nam pojawiać szersze widoki na Gorce i Beskid Wyspowy.
Szlak wiedzie dosyć wygodną drogą pośród pól, obok domków i gospodarstw, zdobywamy Okrąglicę Północną (767 m.n.p.m) i Okrąglicę Południową (785 m.n.p.m.).
Teraz poza Gorcami i Beskidem Wyspowym możemy podziwiać też Tatry, Góry Grybowskie i prawie całą Kotlinę Sądecką.
Maszerując dalej nasz szlak wiedzie nas przez Wojakówkę (834 m.n.p.m.) na szczyt Jaworzynki 936 (936 m.n.p.m.).
Jaworzynka to najwyższy szczyt na trasie naszej wycieczki, teraz będzie już z górki , kawałek dalej dochodzimy do miejsca gdzie spotykamy szlak zielony prowadzący do Tylmanowej ale zanim zaczniemy nim schodzić odwiedzamy jeszcze znajdującą się nieopodal, Kaplicę Papieską.
Szlak zielony jest dosyć łatwy jeśli chodzi o widoki to najlepsze mamy z punktu widokowego na Wymiarkach, największe wrażenie sprawia widok Pienin a zwłaszcza trzy Korony wyglądają z tej perspektywy całkiem inaczej niż zwykle.
Zanim dojdziemy do Tylmanowej, szlak przetnie nam potok Klepów (Ciemny), nasza wycieczka ma się już ku końcowi, jeszcze tylko most na Dunajcu i już jesteśmy pod kościołem w Tylmanowej skąd zabierze nas nasz samochód.
Kończy się moja rola rodzinnego przewodnika, jeszcze tylko zatrzymamy się w Krościenku na słynne lody z lodziarni u ,,Marysi" aby uczcić ten wspaniały dzień i już możemy wracać na swoją kwaterę, do domku gdzie czeka pokój jedzonko i nocleg.

Dział: Blog
czwartek, 19 lipiec 2012 18:19

Rafting Przełomem Dunajca

Rafting Przełomem Dunajca

 

Dla aktywnych turystów którzy odwiedzają zarówno nasze Gospodarstwo Karolina w Hubie,

Jak i inne miejsca w rejonie Pienin, Gorców, Tatr i Zalewu Czorsztyńskiego.

Proponuję poza noclegami, atrakcje takie jak spływ pontonem wzdłuż Przełomu Dunajca.

Rozpoczynamy naszą przygodę w Sromowcach Niżnych obok przystani flisackiej, na przeciw mamy ( po stronie Słowackiej) zabudowania Czerwonego Klasztoru, zbudowanego przez, Kokosza Berzewiczego w 1319. Klasztor był siedzibą Kartuzów i Kamedułów.

Przez jakiś czas zamieszkiwał tu słynny brat Cyprian, nazwany Ikarem z Pienin.

Przepływamy pod słynnym masywem Trzech Koron, mijamy Podskalnią Górę, Nową Górę, jaskinię - Lisią Jamę, płyniemy obok: Świniej Skały, widzimy Skały Zbójeckie. Zobaczymy też na naszej trasie jeszcze o charakterystyczny masyw -Siedem Mnichów po stronie Słowackiej i Sokolicę, po Polskiej, pod nią turnie Cukrowa Głowa i Wilcza Skała.

Zanim dotrzemy do Szczawnicy lub Krościenka, przepłyniemy obok wylotu Leśnickiego Potoku, przystani słowackiego spływu Przełomem Dunajca.

Poza wysokimi skałami, podziwiać możemy niezwykłą przyrodę Pienin nam zdarzyło się nawet, że na ramieniu usiadł bardzo rzadki motyl Niepylak Apollo.

Jakby tego było mało, to w Przełomie Dunajca spotkamy dziwne twory natury które ze względu na swoje kształty wpisały się w tutejszy folklor i legendy.

Mamy więc w przełomie żółwia który płynie do Bałtyku, mamy stopę Janosika odbitą w skale,

jest też ogromny orła cień :-)) i usta teściowej. Możemy zobaczyć również „siedzenie Maryny”.

Tak, to i jeszcze wiele więcej można zobaczyć i przeżyć w Pieninach i okolicy.

Na koniec chciałem powiedzieć, że turyści korzystający z noclegów w Gospodarstwie Karolina otrzymują różnego rodzaju zniżki na różne atrakcje jak opisany wyżej rafting i na Kolejkę górska na górze Wdżar w Kluszkowcach.

Poza prowadzeniem gospodarstwa agroturystycznego, świadczę również usługi przewodnickie i pilotowanie wycieczek na terenie Polski oraz Słowacji.

Zapraszam do współpracy, biura podróży, szkoły i wszystkich organizatorów wypoczynku.

https://youtu.be/YY8Q-oqhbWI  

Dział: Blog
sobota, 30 czerwiec 2012 16:00

Z Tarnowa na Wielkiego Rogacza

Dziś postaram się przybliżyć Państwu jeden z najciekawszych szlaków pieszych- niebieski,o długości184 km, wiodący z Tarnowa na szczyt Wielkiego Rogacza w Beskidzie Sądeckim. Wybrałem ten szlak, ponieważ łączy bardzo różniące się od siebie miejsca. Szlak prowadzi przez łagodne Pogórze Ciężkowickie: Rezerwat Przyrody Skamieniałe Miasto (Ciężkowice). Dalej mamy malownicze Pogórze Rożnowskie: z Jeziorem Rożnowskim, Kąśną Dolną, Styrekiem (430 m n.p.m.), Bruśnikiem, Żebraczką (502 m n.p.m.), Przydonicą, Ostrą Górą (483 m n.p.m.) i Tabaszową.

Od Przełęczy św. Justa (400 m n.p.m.) rozpoczynają się już góry tak jak pisał J. Harasymowicz:

„Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach.
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają niż śpiewak płatny na chórach.
Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach,
wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista.”

Szlak niebieski na terenie Beskidu Wyspowego przebiega przez:

Jodłowiec Wielki (486 m n.p.m.), dalej Skrzętlą-Rojówkę, Babią Górę (728 m n.p.m.),Jaworz (921 m n.p.m.), Sałasz Wschodni (909 m n.p.m.), Sałasz Zachodni (868 m n.p.m.) i schodzi do Limanowej. Następnie Golców (752 m n.p.m.), Ostrą Przełęcz (800 m n.p.m.), Modyń (1029 m n.p.m.), Zbludza i Kamienica.

Powoli zbliżamy się do miejsc, które już widać z okien naszego domu. Szlak wchodzi na teren Gorców, przechodzi przez Ochotnicę Dolną i wspina się na Lubań (widoczny z Gospodarstwa Karolina). Lubań (1211 m n.p.m.) jest najwyżej położonym punktem szlaku niebieskiego.

Schodzimy teraz obok śpiącego wulkanu, czyli góry Wdżar na Przełęcz Snozka (653 m n.p.m.).

Od przełęczy szlak biegnie już po obszarze Pienin. Odcinek pieniński jest najciekawszy dla całego szlaku, mówię tak jako mieszkaniec tej okolicy i jako przewodnik górski.

Na początek w Pieninach odwiedzamy Czorsztyn, miejscowość znaną z tego iż jest tu królewski zamek Wronin, są pensjonaty, hotele, kwatery prywatne, agroturystyka i noclegi w pokojach gościnnych. Są wypożyczalnie sprzętu wodnego i rowerów oraz wszystko to czego potrzeba turystom do wypoczynku. Za Czorsztynem szlak przebiega przez Majerz (689 m n.p.m.), skąd widać Tatry i Zalew Czorsztyński, zamek Dunajec w Niedzicy i pasmo Pienin Spiskich. Dalej mamy Przełęcz Osice (668 m n.p.m.), Przełęcz Trzy Kopce (795 m n.p.m.), Przełęcz Szopka (779 m n.p.m.), gdzie spotkamy żółty szlak biegnący ze Sromowiec Niżnych przez Wąwóz Szopczański do Krościenka.

Od Przełęczy Szopka mamy około 30 minut marszu do najsłynniejszej góry Pienin, zdobywamy

Trzy Korony, a dokładniej wchodzimy na platformę widokową na Okrąglicy (982 m.n.p.m.). Następnie jest Zamkowa Góra (799 m n.p.m.), na której znajdziemy ruiny zamku Sw. Kingi z XIII w. Następnie mamy Sokolą Perć, składającą się z takich szczytów jak: Ociemny Wierch (740 m n.p.m.), Czerteż (774 m n.p.m.), Czertezik (772 m n.p.m.). Z każdego szczytu pięknie prezentuje

się zwłaszcza Przełom Dunajca. Dalej Przełęcz Sosnów (650 m n.p.m.) i znów słynny szczyt - Sokolica (747 m n.p.m.), na której poza wspaniałymi widokami znajduje się najbardziej obfotografowane drzewo czyli sosna reliktowa.

Z Sokolicy schodzimy ostro w dół aż do poziomu Dunajca. Aby podążyć dalej, musimy przeprawić się przez rzekę czółnem flisackim. Teraz szlak wiedzie przez 5 minut, wzdłuż Drogi Pienińskiej (droga prowadzi ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru). Obok schroniska PTTK "Orlica" pozostawiamy wygodną Drogę Pienińską i wspinamy się na Szafranówkę (742 m n.p.m.), Cyrhle (774 m n.p.m.), idziemy wzdłuż granicy państwa przez Durbaszkę (942 m n.p.m.).

Szlak trawersem omija Wysoką (najwyższy szczyt Polskich Pienin 1050 m n.p.m.), następnie Smerekową (trawers na ok. 1000 m n.p.m.) i Wierchliczkę (964 m n.p.m.).

Teraz pozostało nam jeszcze przejść przez Przełęcz Rozdziela (803 m n.p.m.) i już jesteśmy w Beskidzie Sądeckim.

Po przejściu Gromadzkiej Przełęczy (931 m n.p.m.) mamy już bardzo blisko do Wielkiego Rogacza (1182 m n.p.m.), gdzie kończy swój bieg szlak niebieski .

Przejście całego szlaku zajmuje około 60 godzin. Trudno byłoby to zrobić za jednym razem, można podzielić go na krótsze etapy i przy okazji odwiedzić różne ciekawe miejsca w pobliżu szlaku.

Zapraszam turystów wędrujących niebieskim szlakiem i innymi szlakami w okolicy Pienin i Gorców do zatrzymania się na nocleg lub dłuższy wypoczynek w naszym agroturystycznym Gospodarstwie Karolina, gdzie znajdą Państwo pokoje 2, 3, 4-osobowe.

Nasi goście mogą też liczyć na pomoc w zaplanowaniu wypoczynku, jestem bowiem również przewodnikiem Beskidzkim i pilotem wycieczek. Dlatego też nasi goście mogą liczyć na zniżki, np na rafting, loty na motolotni czy na kolejkę górską.

Zapraszam do zapoznania się z propozycjami wycieczek na naszej stronie www. karolina.civ.pl . W dziale „blog” zapraszam też do współpracy organizatorów wypoczynku, biura podróży, szkoły zakłady pracy. Chętnie pomogę zorganizować wypoczynek zarówno w Polsce jak i w Słowacji.

Dział: Blog

Tobołów to szczyt w Gorcach o wysokości 994 m n. p. m. Leży w bocznym grzbiecie odchodzącym na północ od Obidowca.

Wschodnie zbocza opadają do Olszowego Potoku. Są dosyć mocno zalesione, ale w partii szczytowej mamy trzy widokowe polany: Jaworzyna Porębska, polana Tobołów, zwana też polaną Tobole oraz Starmaszka. Zachodnie zbocza schodzą do doliny Porębianki.

W kierunku północno-zachodnim odchodzi od Tobołowa krótki i zalesiony grzbiet z wierzchołkiem Podtobołczyk. Dawniej znajdowała się na nim polana Galaska, zaznaczana jeszcze na niektórych starych mapach.

Obok szczytu na polanie Tobołów znajduje się górna stacja wyciągu krzesełkowego z Koninek

i turystyczny bufet. Na szczycie znajdziemy zamontowaną przez Gorczański Park Narodowy tablicę, przedstawiającą panoramę szczytów i pasm górskich, jakie możemy stąd oglądać. Tu rozpoczyna się też ścieżka edukacyjna "Wokół doliny Poręby".

Na polanie Starmaszka (wschodnie zbocza pomiędzy Tobołowem a Suhorą) znajdują się wyciągi narciarskie oraz bufet dla narciarzy.

Tobołów stał się w ostatnich latach jednym z ważnych ośrodków kolarstwa górskiego w Polsce.

Na stokach Tobołczyka i Tobołowa poprowadzono kilka tras dla kolarzy górskich, którzy tutaj trenują między innymi zjazd na szybkość (free ride). Zamontowano na trasach drewniane pomosty do skoków, są też naturalne terenowe "hopki" i inne typowe dla tego sportu terenowe przeszkody. Wyciąg krzesełkowy z Koninek wywozi na szczyt zarówno pieszych turystów, rowerzystów jak i narciarzy.

Jeśli chodzi pieszych turystów, to przez szczyt Tobołowa wiedzie zielony szlak z Koninek, którym możemy przejść przez polanę Suhora na Obidowiec. Czas przejścia: 2:30 h, ↓ 1:45 h. Na Obidowcu dochodzimy do Głównego Szlaku Beskidzkiego (szlak czerwony), którym można dojść do najwyższego szczytu Gorców- Turbacza 1310 m n. p. m. Obok Turbacza znajduje się duże schronisko turystyczne.

Tych, którzy nie bardzo zmęczyli się dojściem do Turbacza, zapraszam na dalszą wędrówkę.

Można udać się jednym z wielu szlaków do Nowego Targu, Łopusznej, Ochotnicy Górnej, Ostrowska, bądź do oddalonej o 4 godziny marszu -Huby.

Wspominam o Hubie, bo tu znajduje się nasze agroturystyczne gospodarstwo Karolina, gdzie znaleźć można tanie noclegi w pokojach dwu, trzy i czteroosobowych.

Wędrując od Koninek do Huby podziwiać możemy niezwykłe panoramy, począwszy od Beskidu Wyspowego z najwyższą Mogielicą, przez Beskid Żywiecki z Babia Górą, po Tatry i Pieniny.

Ze szlaku i z okien naszego domu zobaczymy też całą Kotlinę Nowotarską, Zalew Czorsztyński, Przełom Białki .

O tych i innych atrakcjach chętnie opowiem u nas w Hubie .

Mogę również, jako przewodnik górski i pilot, poprowadzić wycieczkę w polskie lub słowackie góry.

 

 

Dział: Blog