Zbigniew Konopka

Zbigniew Konopka

niedziela, 24 kwiecień 2016 13:06

Przewodnik-pilot, wycieczki nie tylko w góry

  Wiosna zagościła już u nas na dobre. Weekend majowy, czerwcowy i lato- urlop, wakacje .
Rozpoczął się sezon wyjazdów, wypoczynku i wycieczek.
Aby dobrze wykorzystać wolny czas warto się zastanowić co wybrać? Wyjeżdżamy nad morze, jeziora, na niziny czy może w góry?
Chcemy spędzić czas aktywnie czy może wolimy się opalać, wędkować, spacerować zwiedzając zabytki i muzea?
Jeśli zastanawiacie się nad tym wszystkim i nie wiecie co wybrać z wielu ofert, zapraszam w moje strony, poza morzem jest tu wszystko. Prowadzę agroturystyczne gospodarstwo na granicy Pienin, Gorców, Podhala i Spisza, z widokiem na Tatry i Zalew Czorsztyński, w pobliżu rezerwatów przyrody i parków narodowych.
Poza tym, że wynajmuję pokoje w swoim domu, świadczę usługi przewodnika górskiego i pilota wycieczek.
Moimi ulubionymi rejonami po polskiej stronie są: Pieniny, Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Żywiecki, Podhale, Spisz i Orawa.
Po stronie słowackiej dobrze znam i lubię: Słowacki Raj, Tatry Bielskie, Tatry Wysokie, Niżne Tatry, Magurę Spiską, miasteczka takie jak Kieźmark, Stara Lubowla, Lewocza.
Jako kwaterodawca i przewodnik współpracuję z różnymi osobami i firmami z branży turystycznej. Moi goście i osoby polecone przeze mnie otrzymują zniżki na różnego rodzaju usługi i atrakcje, że wspomnę tu o zniżkach na spływy pontonowe i flisackie w Przełomie Dunajca, rejsy po Zalewie Czorsztyn, kolejki górskie, paintball, noclegi w zaprzyjaźnionych hotelach, pensjonatach, zajazdach i  prywatnych kwaterach.
Zapraszam do współpracy zarówno biura podróży, szkoły, stowarzyszenia, kolonie, zakłady pracy jak i turystów indywidualnych.
Małym grupom zapewniam w razie potrzeby transport i ubezpieczenie (w przypadku wycieczek na teren Słowacji)

https://youtu.be/jrexUto5F3w

poniedziałek, 18 kwiecień 2016 19:46

Wycieczka do Zakopanego

 W ostatnią niedzielę, piękna pogoda nam się zrobiła więc ruszyliśmy na rodzinną wycieczkę, ja jako przewodnik i moje dziewczyny. 
Mało oryginalnie ruszyliśmy z naszej Huby, pod Giewont, do Zakopanego. Korzystamy z tego, że jest jeszcze przed sezonem turystycznym i można bez tłoku zobaczyć kilka fajnych miejsc. 
Jedziemy  przez Łopuszną, Białkę Tatrzańską, Bukowinę. Odwiedziliśmy sobie takie znane miejsca jak kościół na Jaszczurówce, skocznie narciarskie z Wielką Krokwią, cmentarz na Pęksowym Brzyzku, Krupówki, Galerię Hasiora a zakończyliśmy w Zakopiańskim aquaparku.  

Wąwóz Szopczański, Trzy Korony i spływ w Przełomie Dunajca.
Dzięki przystani flisackiej w Sromowcach Niżnych można wszystkie te atrakcje połączyć w jednej wycieczce.
Przystań usytuowania jest  niemal u wylotu Wąwozu Szopczańskiego
, o którym pięknie pisał M.B.Z. Stęczyński w 1860:
"Ta nachyla swe szczyty i zdaje się smucić,
Jak gdyby na przechodnia chciała się przewrócić;
Tamta rozpadlinami czarnymi przeraża,
Że nawet i ptakowi zbliżyć się zagraża;
Inna z łona swojego wysącza strumienie,
Na które nigdy słońca nie świecą promienie.
Jest to parów tak dziki, że nawet roślinie
Nie da kwiatów rozwinąć w swej pustej krainie".
 Znajduje się on pomiędzy zachodnimi zboczami Trzech Koron a wschodnimi zboczami Podskalniej Góry, (terenie Pienińskiego Parku Narodowego). Strome i blisko siebie położone ściany tworzą malowniczy kanion. Dnem wąwozu spływa Szopczański Potok uchodzący do Macelowego Potoku. Na skałach podziwiać możemy rzadkie gatunki naskalnych roślin, miedzy innymi występuje tutaj smagliczka skalna, stwierdzono też występowanie takich rzadkich w Polsce gatunków jak: pluskwica europejska, starzec pomarańczowy, ostrożeń głowacz i oset klapowany.
Przez ten wąwóz prowadzi żółty szlak turystyczny,  kiedyś była to ścieżka  łącząca Krościenko z Sromowcami Niżnymi  (najkrótsze połączenie piesze między tymi miejscowościami). Idąc od strony Sromowiec  mijamy schronisko PTTK "Trzy Korony". Wyżej po lewej stronie, piętrzy się wysoko w górze Oberwana Skała, a naprzeciw spada do wąwozu żleb Szeroka Spuszczalnica.  Dalej w górę mijamy następny żleb- Łazisko, oddzielający Oberwaną Skałę od znajdującej się wyżej od niej Borówczanej Skały. Przy tej skale wąwóz rozwidla się : po lewej stronie  znajduje się  wąwóz "Za Kocioł", po prawej  – wąwóz "Pod Kopą". Powyżej rozwidlenia znajduje się 20 metrowej wysokości Rojowa Skała  o bardzo stromej ścianie. Szlak prowadzi prawym odgałęzieniem – wąwozem Pod Kopą, który powyżej Rojowej Skały tworzy wąską szczelinę pomiędzy skałami. W zboczu po lewej  stronie tego wąwozu, zwanym "Pod Ściany" znajdują się na wysokości 20 i 80 m powyżej dna dwie nieduże jaskinie. Z jaskiniami tymi związane jest wiele legend. Dawniej były używane jako schronienie o czym świadczą ich okopcone sklepienia.
Wyżej wąwóz rozszerza się, szlak zakosami przez las wznosi się na Czoło. Po prawej stronie, pod Trzema Koronami widać sterczącą ponad lasem charakterystyczną skałę zwaną Kopą Siana. Dochodzimy do Przełęczy Szopka, a dalej niebieskim szlakiem można dość do platformy widokowej na szczycie Okrąglicy 982 m.n.p.m (najwyższy punkt w masywie Trzech Koron). Z platformy roztaczają się niezwykłe widoki między innymi na Magurę Spiską z Wiaternym Wierchem, Tatry Bielskie z Łomnicą , Tatry Wysokie, Zachodnie, Beskid Żywiecki z Babią Góra, Gorce z Turbaczem, Beskid Sądecki z Radziejową, Małe Pieniny z Wysoką. Pięknie widać Zalew Czorsztyński, , wioski Spisza i Podhala, a u stóp wije się wstęga Przełomu Dunajca.
Do Sromowiec można wrócić inną trasą. Obok kas PPN idziemy w prawo szlakiem niebieskim, na polanie Kosarzyska odbijamy znów w prawo i szlakiem zielonym przez polanę Ligarki dojdziemy do Sromowiec Niżnych obok schroniska Trzy Korony, około 300 m od przystani. Polecam taką wycieczkę i podaję cennik i godziny otwarcia.

 Przystań flisacka w Sromowcach Niżnych czynna jest:
kwiecień  9-16
maj -sierpień 9-17
wrzesień 9-16
październik 9-15.
Ceny biletów: spływ do przystani w Szczawnicy
 bilet dla dorosłych  45 zł + 4zł bilet do Pienińskiego Parku Narodowego (PPN)
dzieci do 10 lat-22,5zł + 2zł PPN
Do przystani w Krościenku dolicza się 10 zł.
Grupy: szkoła podst. 423 zł za 14 osób w tym maksymalnie 2 opiekunów.
gimnazjum  423 zł za 12 osób  w tym  maksymalnie 2 opiekunów.
szkoła ponadgimnazjalna 470 zł  za 12 osób w tym 2 opiekunów.
Dla grup powyżej 40 osób udzielane są rabaty. Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu:
Przystań flisacka Sromowce Niżne 18 2628073

poniedziałek, 28 marzec 2016 19:33

Zamek w Czorsztynie - Atrakcje Pienin

Zamek w Czorsztynie - Atrakcje Pienin

    Nad Zalewem Czorsztyńskim na wapiennej skale można zobaczyć owiany legendami i tajemniczymi historiami - królewski zamek.
W XIII w.
wybudowano  na szczycie skały drewniany gródek z dobudowaną  wolnostojącą kamienną  wieżą zwaną  stołpem. Fundatorem  była prawdopodobnie księżna Kinga (kanonizowana przez Jana Pawła II w 1999 r.). Nosił on nazwę Wronin.
Ciekawą historię  podaje Jan Długosz. Według niego, w 1241 roku miał się tu schronić przed najazdem tatarskim  Bolesław Wstydliwy z małżonką Kingą. Podejmował ich tutaj  pan tych ziem- kasztelan sądecki Piotr Wydżga, który owładnięty rządzą zdobycia złota  posunął się aż do zaprzedania duszy diabłu. Część swego skarbu miał zakopać gdzieś w górach, a część przekazał zakonowi krzyżackiemu, do którego wstąpił. Problem tylko, że historycy nie potwierdzają tych faktów . Rycerz Wydżga jest prawdziwą postacią, ale nie był nigdy właścicielem Czorsztyna.
     Nazwa Czorsztyn pojawia się w dokumentach z 1348 roku  za czasów Kazimierza Wielkiego. W tym okresie zamek rozbudowano i uczyniono siedzibą starostów.  Nazwa wywodzi się z niemieckiego słowa Schorrenstein i oznacza  ostro wystającą skałę.
Położenie zamku Czorsztyn nie jest  przypadkowe, został wzniesiony na szlaku handlowym i pełnił rolę komory celnej,  stanowił  też zaporę dla  kolonizacji węgierskiej, która w tym czasie sięgała już prawego brzegu Dunajca. 
Pod koniec XIV w. Władysław Jagiełło utworzył niegrodowe starostwo czorsztyńskie, mówi się, że przez pewien okres starostą był słynny rycerz Zawisza Czarny z Garbowa. Innym słynnym starostą był w wieku XVII  Jan Baranowski herbu Jastrzębiec. Za jego czasów powstała   m.in. czterokondygnacyjna baszta zwana obecnie basztą Baranowskiego.
   W zamku gościli między innymi: Kazimierz Wielki,  w 1384 r. zatrzymała się w drodze po polską koronę św. Jadwiga, Władysław Jagiełło, Władysław Warneńczyk (tu pożegnał się z matką Zofią i bratem Kazimierzem kiedy wyruszał przeciw Turkom),
1598 r.  zamek najechał i ograbił Olbracht Łaski. W 1655r. Jan Kazimierz przekazał tu Jerzemu Lubomirskiemu skarb koronny, archiwum państwowe i insygnia koronacyjne, w tym  dwie korony: moskiewską i szwedzką. Lubomirski zabezpieczył wszystko w warowni  Lubovna (dzisiejsza Słowacja).
Z ciekawszych wydarzeń związanych z zamkiem warto wspomnieć o rozbiciu w 1434r.  przez wojska
Władysława Jagiełły oddziału Husytów rabujących Spisz. Tutaj miała zostać zwrócona pożyczka 37 tys. kop groszy praskich jaką udzielił Jagiełło Zygmuntowi Luksemburskiemu w zamian za miasta spiskie (do zwrotu nigdy nie doszło).
W
1651 r. warownię zdobył niejaki  Aleksander Kostka Napierski. Nie wiadomo tak naprawdę kim był i czy zdobywał zamek na własną rękę, wykorzystując okazję kiedy to zamek opuściło wojsko udając się na wojnę z Chmielnickim. Może działał na zlecenie Chmielnickiego czy Rakoczego mającego chęć na Kraków i koronę polską a może na prośbę szweckiej królowej Krystyny. Wiadomo natomiast jaka kara go spotkała: po schwytaniu został przewieziony do Krakowa, 18 lipca ogłoszono wyrok na niego - śmierć po chłopsku czyli wbicie na pal. Ginął długo i w męczarniach, bo jak napisał naoczny obserwator, "kat nie umiał pala weń wbić, kilkadziesiąt razy weń uderzał, nim pal przeszedł przezeń".
Upadek zamku w Czorsztynie rozpoczął się  w latach 1734-36 podczas walk o tron między Stanisławem Leszczyńskim a Augustem III Sasem. Wojska kozackie spustoszyły warownię. Teodor Lubomirski, zwolennik Sasa pozwolił bowiem na bezkarny rabunek dóbr zwolenników Leszczyńskiego,  do których należał starosta czorsztyński. Przez półtora  roku zamek i okoliczni mieszkańcy byli poddawani represjom przez grasujący tu dwutysięczny oddział kozacki.
W 1769 r. w ruinach schronili się uciekający konfederaci barscy, 1790 roku od uderzenia pioruna spaliły się dachy zamku, a starostowie mieszkali w pobliskim dworze.
W 1819 roku dobra czorsztyńskie wraz z ruinami zamku zakupiła rodzina Drohojowskich, władająca nimi do 1945. W 1921 r. właściciele ci utworzyli wokół zamku rezerwat, który stał się zalążkiem Pienińskiego Parku Narodowego.
    Zamek był i jest natchnieniem dla artystów, przykładem może tu być "Na skalnym Podhalu" Tetmajera czy opera "Zamek na Czorsztynie" Kurpińskiego. Tutaj kręcono też sceny do filmu"Janosik" i "Wakacje z duchami".
    Obecnie zamek jest pod opieką Pienińskiego Parku Narodowego, od 1994 r. udostępniony został do zwiedzania  dla turystów.
Jeśli chodzi o ciekawostki przyrodnicze to rośnie tu pszonak pieniński, niepozorna roślinka endemiczna o żółtych drobnych kwiatkach,   nie spotkamy takiej nigdzie indziej na świecie. W ruinach zamku spotkać możemy też niezwykłego motyla niepylaka apollo.
     Zwiedzając zamek możemy podziwiać niezwykłe panoramy: widać zaporę Zalewu Czorsztyńskiego, zamek "Dunajec w Niedzicy. Pięknie prezentują się Pieniny Spiskie, Tatry, Gorce, i Magura Spiska. W okolicy czekają jeszcze inne atrakcje, pod zamkiem znajdują się porty, które oferują rejsy po zalewie, można popłynąć małymi gondolami albo ciut większymi stylowymi statkami spacerowymi. Niedaleko zamku przebiegają liczne szlaki: piesze, rowerowe i historyczne. Można tu znaleźć dobrą bazę noclegową (w Czorsztynie, Niedzicy, Kluszkowcach, Maniowach , Hubie albo w większej Szczawnicy). Blisko mamy do skansenów, wyciągów , kolejki górskiej, spływu w Przełomie Dunajca i wielu innych atrakcji. Każdy znajdzie w okolicy coś dla siebie. Zapraszam.

niedziela, 13 marzec 2016 18:00

Niebieski szlak - Pod Kotelnicę


    Niebieski szlak - Pod Kotelnicę

    Sezon wędrówek i wycieczek górskich już rozpoczyna się na dobre. Wiosenno-majowe wyprawy dobrze jest zaplanować tak, aby nie było zbyt ekstremalnie a jednocześnie, aby zobaczyć jak najwięcej, zachwycić się widokami  w ciszy i spokoju obcować z budzącą się do życia przyrodą.
    W ubiegłym roku gmina Czorsztyn wyznaczyła  trzy nowe szlaki, które dochodzą do Głównego Szlaku Beskidzkiego im. Kazimierza Sosnowskiego (początek na Wołosatym w Bieszczadach a koniec w Ustroniu Śląskim 517 km)
1)
Szlak oznaczony kolorem niebieskim o dł. 3 km, początek- pod Hubą, koniec- Pod Kotelnicą.
2) Szlak zielony
o dł. 7 km, początek- Maniowy, koniec- polana Kudów
3)
Szlak żółty o dł. 9 km, początek- Osada Turystyczna Czorsztyn, dalej przez - Jaworzyny Ochotnickie na  Lubań.
Wszystkie są interesujące, dosyć łatwe, nie są jeszcze znane, więc nie spotkamy tu tłumów  (żółty jest najłatwiejszym szlakiem wiodącym na Lubań).
   Najciekawszym pod względem widokowym jest szlak niebieski. Rozpoczyna się obok przystanku Pod Hubą (pierwszy znaczek umieszczono na tablicy informacyjnej). Podążamy drogą asfaltową pomiędzy domami osiedla Hubka (administracyjnie jest to część Maniów), powyżej sklepu otwierają się już piękne panoramy widać między innymi prawie cały zalew Czorsztyński i Pieniny Spiskie z górą Żar i wsią Frydman. Wznosimy się coraz wyżej i coraz szersze panoramy, około 180 metrów od początku zobaczymy białą tablicę z napisem Huba. W tym miejscu dopiero rozpoczyna się ta najmniejsza w gminie wieś.
   Wędrujemy dalej asfaltową drogą, mijamy urokliwą kapliczkę (w maju zbierają się tu mieszkańcy i śpiewają pieśni maryjne).
Po lewej  remiza OSP Huba i kawałek płaskiej drogi, dochodzimy do rozwidlenia:po prawej gruntowa i dwie asfaltowe, wszystkimi można dojść do szlaku czerwonego, ale jeśli ktoś nie zna dobrze terenu i nie chce szukać sobie noclegu w lesie niech nie ryzykuje. Trzymamy się niebieskiego szlaku, wybieramy drogę po lewej stronie. Łagodnym łukiem wchodzimy na Gronik (cały czas widoki, że dech zapiera ).  Na tej wysokości jest jeszcze kilka domów i domków, większość z nich jest zamieszkała tylko sezonowo. Z uwagi na niezwykłe walory widokowe, ich właścicielami są ludzie z różnych stron Polski i z poza granic.
   Na groniku kończy się  droga asfaltowa, dalej idziemy już drogą gruntową. Wchodzimy na  wzniesienie nazywane "Skołka" , na granicy lasu mamy rozwidlenie dróg i tu proponuję odpoczynek i widokową ucztę . U stóp skrzy się tafla Zalewu Czorsztyńskiego, na brzegach wznoszą się Zamki: "Wronin" w Czorsztynie i "Dunajec" w Niedzicy. Widać wioski Podhala z Dębnem Podhalańskim na czele, w którym znajduje się słynny drewniany kościół wpisany na listę UNESCO, wioski Spisza (Frydman, Krempachy, Nowa Biała), wioski gorczańskie: Maniowy, Mizerna, Kluszkowce ze słynną górą Wdżar. Widać Pieniny z Wysoką, Trzema Koronami, Magurę Spiską z Wiaternym Wierchem, Tatry Bielskie, Wysokie i Zachodnie z Łomnicą, Lodowym, Gerlachem, Rysami Kasprowym, Giewontem, Pogórze Spisko-Gubałowskie z Gubałówką, Beskid Żywiecki z Babią Górą.
   Ruszamy dalej, na rozstaju wybieramy drogę po lewej, teraz pójdziemy przez las, po około 300 metrach miniemy (po lewej ) polanę Pod Skolami i znów rozstaje dróg, tym razem wybieramy prawą stronę. Jeszcze pięć minut i jesteśmy na "Granicy",  tak nazywają miejscowi polankę Pod Kotelnicą, gdzie spotykamy szlak czerwony. Nazwa wzięła się stąd, że już około roku 1770 usypano tu graniczny kopiec.  Możemy z tego miejsca udać się na lewo i dojść przez Studzionki, Przełęcz Knurowską do Turbacza, na lewo szlak doprowadzi nas przez Runek do Lubania, idąc na wprost dojdziemy do zabudowań Ochotnicy Górnej.

niedziela, 06 marzec 2016 17:01

Kobiety, kwiaty i góry

Za oknami piękna wiosna a w kalendarzu widoczny Dzień Kobiet.
W tym romantycznym okresie, polecam górskie wycieczki "kwiatowe"  . Najsłynniejsze w tym czasie są krokusy.
Będąc w Hubie, można wybrać się w kilka miejsc na podziwianie tych pięknych kwiatów które są zarówno zwiastunem nadchodzącej wiosny jak i symbolem trzeźwości: W Pieniny, Gorce, Podhale i Tatry. Najsłynniejsze to Dolina Chochołowska i polany pod Turbaczem.
Jeśli odwiedzamy Dolinę Chochołowską, warto zatrzymać się w samym Chochołowie. Zobaczymy tam piękną, tradycyjną góralską  zabudowę, orginalny kościół i ciekawe muzeum poświęcone  Powstaniu
Chochołowskiemu (,,Poruseństwo Chochołowskie”) z 20. 02. 1846  jest mało znanym wydarzeniem w historii polskich  zrywów narodowościowych. Było zbrojnym wystąpieniem górali z Chochołowa, Dzianisza,  Cichego oraz Witowa przeciwko władzom austriackim. Organizatorem powstania byli Jan Kanty Andrusiewicz nauczyciel i organista w Chochołowie, Julian Goslara -  nauczyciel, ks. Michał Głowacki - wikary Poronina, ks. Józef Kmietowicz - wikary Chochołowa.
 W drodze powrotnej na kwaterę możemy odwiedzić dla relaksu baseny geotermalne w Bukowinie Tatrzańskiej, Białce, Szaflarach.
Jeśli ktoś lubi spokój i ciszę polecam wyjście (bezpośrednio z naszego domu niebieskim szlakiem na Kotelnicę a dalej czerwonym w kierunku Turbacza) na Gorczańskie polany, krokusy można podziwiać już powyżej Huby. Plusem takiej wycieczki jest to, iż możemy podziwiać nie tylko kwiaty, naszym oczom ukazują się bowiem wspaniałe widoki na Zalew Czorsztyński, dolinę Białki i Dunajca, wioski Podhala i Spisza, Pieniny z Trzema Koronami, całe pasmo Tatr, Beskid Żywiecki z Babią Górą.
Zapraszam na wycieczki, wędrowanie, noclegi i wypoczywanie 

niedziela, 21 luty 2016 17:39

Morze mgieł - Wschody i zachody słońca

Mam szczęście mieszkać w niezwykłym miejscu, w maleńkiej wsi Huba położonej wysoko na zboczach Kotelnicy (Gorce). Z okien domu mogę podziwiać niezwykłą panoramę: Zalew Czorsztyński wraz z zamkami w Niedzicy i Czorsztynie, wioski Podhala i Spisza i góry... Mam przed oczami Tatry Bielskie, Tatry Wysokie i Zachodnie ze wszystkimi znanymi szczytami  jak Łomnica, Gerlach, Rysy, Kasprowy czy Giewont, Trzy Korony w paśmie Pienin nawet Babia Góra i Polica w paśmie Beskidu Żywieckiego.

Kiedy człowiek mieszka w takim miejscu to nabiera się dystansu do życia i przychodzą do głowy różne pomysły. Postanowiłem wykorzystać tę wspaniałą lokalizację i prowadzę tu agroturystyczne''Gospodarstwo Karolina''. Świadczę też usługi przewodnickie i pilotuję wycieczki w Polsce jak i Słowacji.

Rozpisałem się wiele na temat, co widać a to dlatego, że chciałem pokazać jak pięknie może być kiedy jest mgła i kiedy zdawałoby się, że nic ciekawego nie zobaczymy. Turyści, którzy korzystają u nas z noclegów, mogą rankiem lub wieczorem zobaczyć z okien pokoju zjawisko które nazywamy "morze mgieł".

Kiedy jest inwersja (wyższa temperatura w górach, niższa w dolinach), wtedy gęste mgły spowijają wszystko u naszych stóp. Gdzieniegdzie wystają szczyty gór, jakieś drzewa, wszystko opromienione blaskiem wschodzącego lub zachodzącego słońca. Bajkowo.

Takie zjawisko najczęściej podziwiać możemy wiosną i jesienią, choć zdarza się latem i zimą. Zapraszam na wypoczynek, noclegi i wycieczki przez cały rok

Wiosna tuż tuż a i zima w tym roku, bardziej sprzyja wędrowaniu niż szaleństwom na wyciągach narciarskich.

Turystom którzy mają nocleg w naszym gospodarstwie i wszystkim tym którzy wypoczywają w okolicy Pienin, na Podhalu, Spiszu, czy w Gorcach. Polecam wycieczki w miejsca może mniej znane niż powiedzmy Morskie Oko, Giewont, Trzy Korony czy Zakopane, ale z ciekawą historią i niepowtarzalną atmosferą.

    Takim niezwykłym miejscem jest Rezerwat Przełomu Białki, urokliwe miejsce przypominające Przełom Dunajca (w miniaturze). Miejsce dostępne bez problemów, przez cały rok, kręcono tu kilka filmów, między innymi sceny do słynnego Janosika. skały tworzące przełom, służą wspinaczce skałkowej, w jaskini Obłazowa znaleziono najstarszy bumerang świata, (wykonany około 30 000 lat temu). Rezerwat znajduje się obok spiskiej wsi Krempachy przy drodze do Białki Tatrzańskiej.

 

Wiosna-  czas rozpocząć sezon turystyczny. Na jedną z pierwszych wypraw wybrałem się z kol. przewodniczką nie daleko od domu, po niezwykle malowniczym szlaku w mało uczęszczanym przez turystów rejonie PieninSpiskich. Wybraliśmy odcinek szlaku czerwonego prowadzący od Dursztyna do Niedzicy przez Żar, Barwinkową Górę (703 m n.p.m),  Złatne ( 777 m n.p.m) i Cisówkę (635-720 m n.p.m ).
  Dursztyn to niewielka wieś spiska, położona na zachodnim skraju Pienin Spiskich, na wysokości 710-740 m n.p.m. Z Dursztynem związała swoje losy niezwykła osoba,
Mieczysława Faryniak nazywana Dursztyńską  Matką Teresą. Opiekowała się tymi, których inni omijali, m.in podczas II Wojny Światowej uratowała  żydowskie małżeństwo: Jana Rajca, lekarza z pobliskiego Frydmana, jego żonę Elżbietę i ich dwuletnie dziecko. Kobieta ukryła młode małżeństwo w swej chacie, a sama  przeniosła się do jaskini. Mieczysława Faryniak trafiła do opasłego „Leksykonu mistyki” Petera Dinzelbachera. Jej biografię znajdziemy pomiędzy notkami o świętej Faustynie,  Ojcu Pio i Ewagriuszu z Pontu.
Po wizycie w pustelni idziemy do centrum wsi. Obok kościoła odnajdujemy czerwony szlak, którym będziemy dalej podążać. Najpierw łagodnie przemierzamy Jurgowskie Hale, następnie dosyć strome podejście na górę Żar (góra, błędnie zapisana przez Austriackich kartografów, jako Branisko, a przez miejscowych nazywana Hombarkami).
Podchodząc możemy podziwiać najpierw Tatry Bielskie, Tatry Wysokie i Zachodnie,pózniej pokazuje się też Magura Spiska z Wiaternym Wierchem .
Kiedy docieramy na szczyt, musimy zrobić dłuższy postój i to nie dlatego, że jesteśmy zmęczeni (chociaż zadyszkę złapaliśmy ), ale chcemy nasycić oczy niezwykłą panoramą. Oczywiście widać stąd Hubę z naszym Gospodarstwem Karolina. Mieliśmy dobrą widoczność i można było zobaczyć Babią Górę (najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego), Gorce z Turbaczem i Lubaniem, u stóp mieliśmy Zalew Czorsztyński z wioskami rozlokowanymi wokół jeziora takimi jak Dębno Podhalańskie, Szlembarg , Huba, Maniowy, Mizerna, Kluszkowce i najbliżej nas widoczny Frydman.
Jestem przewodnikiem już od wielu lat, a  wcześniej też dużo wędrowałem po różnych pasmach górskich, ale nigdy nie zobojętniałem na piękno, niezmiennie zachwycają mnie takie widoki.A człowiek w górach nabiera też dystansu do wielu spraw.
Dalej nasz czerwony szlak przebiega po terenach zalesionych, tylko tu i ówdzie pokazuje się trochę szerszych krajobrazów, jest czas troszeczkę ochłonąć. Na przełęczy Przesła spotkamy szlak rowerowy i żółty pieszy, szlakiem rowerowym można dotrzeć do Falsztyna a żółtym do Łapsz Niżnych.
 Gdyby ktoś poszedł do Łapsz, to polecam zwiedzenie  niezwykłego kościoła. Świątynię ufundował Kokosz Berzeviczy około 1310 roku. Jest tu wiele ciekawostek historycznych i architektonicznych. Przykładowo, mimo, że konstrukcja kościoła jest typowo gotycka (nad prezbiterium – sześciopolowe żebrowane sklepienie), wystrój wnętrza ma charakter późnobarokowy. Z kolei lewy boczny ołtarz jest poświęcony bł. księdzu Józefowi Stankowi. Urodził się on w Łapszach Niżnych i był kapelanem jednego z oddziałów Powstania Warszawskiego. Po upadku powstania 23 września 1944 r. został zamordowany przez Niemców, zaś 13 czerwca 1999 r. ogłoszony beatyfikowanym przez papieża Jana Pawła II.
Idziemy dalej szlakiem czerwonym, za chwilę przechodzimy przez Barwinkową Górę (nazwa  szczytu pochodzi  od licznie występującego tu barwinka).
W okolicach Cisówki znów odsłaniają się wspaniałe widoki. Do panoramy  Gorców, Tatr, Zalewu Czorsztyńskiego, dołączyły jeszcze Pieniny Właściwe z Trzema Koronami na czele,  z naszej perspektywy pięknie prezentują się zamki: Królewski  "Wronin" w Czorsztynie i zamek "Dunajec" w Niedzicy.
 Zanim dojdziemy do Nadzamcza, odwiedzamy stary, prywatny cmentarz węgierskiej rodziny Salamonów – byłych właścicieli zamku, którzy panowali tu w latach 1843 – 1945. Spoczywają tu następujący członkowie rodziny: Andor (zm. w 1914r.), Geza (zm. w 1919r.), Ilona (zm. w 1964r.) i Istvan (zm. w 1974r.). Ilona z Salamonów podczas II Wojny Światowej pomagała Polakom, ukrywała zwiadowców AK,  przekazywała żywność potrzebującym. Cmentarz znajduje się u stóp wapiennej skały o nazwie Groby (604 m n.p.m.). Został założony przez Panią Ilonę w 1936 roku, która przeniosła tu groby swoich bliskich. Ona i jej syn zmarli na Węgrzech.
Nasza wycieczka dobiega końca, czas udać się na nocleg do domu. Najlepsze jest to, że będę mógł z okna pokoju zobaczyć wszystkie te szczyty, które właśnie przeszedłem.

niedziela, 13 kwiecień 2014 13:47

Wyjazd do Warszawy 10 kwietnia 2014 r.

Mój 10 Kwietnia 2014 r.

O godzinie 4.00 rano z Nowego Targu wyruszyłem wraz z  delegacją ludzi nieobojętnych, aby oddać hołd ofiarom Smoleńskim. W składzie naszej wyprawy znaleźli się przedstawiciele, między innymi z Krościenka, Frydmana, Huby, Nowego Targu, Zaskala, Jabłonki, Rabki, Mszany.
     Pojechaliśmy oddać hołd i pokazać, że nie zgadzamy się z tym wszystkim co dzieje się wokół tej tragedii.
Ja uczestniczyłem po raz pierwszy w obchodach rocznicowych. Do wzięcia udziału skłoniły mnie między innymi wydarzenia na Ukrainie. Ludzie uczciwi nie mogą stać z boku i liczyć na to, że jakoś to będzie.
     Pobyt w Warszawie rozpoczęliśmy od wizyty na Powązkach, złożyliśmy wiązankę kwiatów pod Pomnikiem
Ofiar Katastrofy  Smoleńskiej. Odwiedziliśmy też słynną Łączkę, gdzie grzebani byli potajemnie, w masowych grobach, działacze Polski Walczącej, żołnierze Armii Krajowej, pomordowani w katowniach UB.
Zapaliliśmy znicz na grobie płk.Ryszarda Kuklińskiego. Z cmentarza na Powązkach udaliśmy się do Sejmu.
Pod budynkiem porozmawialiśmy chwilę z opiekunami osób niepełnosprawnych, którzy domagają się m.in. przywrócenia zasiłku pielęgnacyjnego.
   Z okolicy Sejmu pojechaliśmy na Nowy Świat, tam rozpoczeliśmy marsz, przyłączyliśmy się do dużej grupy Solidarności 2010, maszerując z portretami ofiar Smoleńskich, ze sztandarami, idąc w ciszy, w skupieniu  w kierunku Pałacu Prezydenckiego. Pod Pałacem spotkały się różne grupy manifestantów. W wielotysięcznym zgromadzeniu były delegacje z całej Polski jak również liczne grupy z różnych krajów. Widziałem Węgrów, Słowaków, Gruzinów, Niemców Holendrów, Francuzów, Ukraińców, a nawet delegacje z tak odległych państw jak Kanada i Australia.
Na placu
obejrzeliśmy  najnowszy dokument Anity Gargas pt."Anatomia upadku 2".
   O godzinie 19. 00  w Bazylice Archikatedralnej pw. św. Jana Chrzciciela rozpoczęła się uroczysta Msza święta.
Tłumy wiernych, wśród których byli członkowie rodzin ofiar Smoleńskich, parlamentarzyści, artyści, delegacje z różnych stron Polski i świata, wypełniły bazylikę, ulicę i Plac Zamkowy.
Po Mszy jeszcze raz przemaszerowaliśmy na plac pod Pałacem Prezydenckim, gdzie wysłuchaliśmy kilku wystąpień.
Największe wrażenie wywarło na mnie wystąpienie pani Ewy Błasik, wdowy po generale Andrzeju Błasiku.
   Przedstawiłem tu bardzo krótki i pobieżny opis mojej wyprawy do Warszawy, nie będę nawet próbował opisywać tych emocji, które mi towarzyszyły. Chciałem tylko dodać kilka słów komentarza.
Spodziewałem się prowokacji i rzeczywiście zdarzały się mniej lub bardziej uciążliwe.  Najpoważniejsze były dwie z nich: Próba zakłócenia mszy świętej w archikatedrze (jak widać rządowy program niszczenia wyższych wartości, zaczyna przynosić efekty) i  zdemolowanie przez "nieznanych sprawców" lokalu Gazety Polskiej, gdzie zniszczono różnego rodzaju materiały prasowe i flagę z podpisami Ukraińskich działaczy, przywiezioną z Majdanu.
   Do rzeczy, których nie oczekiwałem było niezwykle serdeczne przyjęcie z jakim się spotkaliśmy. Warszawiacy widząc naszą grupę w strojach góralskich podchodzili do nas, witali się z nami, dziękowali, że przyjechaliśmy.
   To był mój pierwszy tego typu wyjazd ale myślę że nie ostatni.