Zbigniew Konopka

Zbigniew Konopka

niedziela, 10 czerwiec 2012 17:15

Największa Pienińska atrakcja

Po Słowacku Pieninska cesta a po Polsku Droga Pienińska

Zapraszam gości wypoczywających w naszym Gospodarstwie Karolina we wsi Huba i wszystkich turystów którzy znajda się w okolicy Pienin na spacer ze Szczawnicy do Sromowiec Niżnych, wzdłuż Przełomu Dunajca- Drogą Pienińską.

Przełom Dunajca, niezwykłe dzieło natury, możemy podziwiać na wiele sposobów. Pływają tu flisackie tratwy, kajaki i odbywają się spływy pontonowe, organizują to zarówno Polacy jak i Słowacy. Możemy przejechać wzdłuż przełomu na rowerze, który możemy sobie wypożyczyć (w Szczawnicy, Krościenku, Sromowcach, Czorsztynie).

Ja jako przewodnik beskidzki, polecam poznawanie Pienin za pomocą własnych nóg. Mamy tu wiele szlaków i miejsc które trzeba zobaczyć, że wspomnę tu o Wysokiej, Trzech Koronach, Sokolicy. Teraz przybliżę Państwu niezwykłą trasę, łatwą do przejścia a możemy dzięki niej zobaczyć serce Pienin- Przełom Dunajca.

Droga Pienińska powstawała etapami, Pierwszy odcinek do Przełomu Leśnickiego Potoku wybudował w latach 1870-75 Józef Szalay. Po jego śmierci budowę kontynuowała krakowska Akademia Umiejętności. Droga w większości przebiega po terenie Słowacji, przed otwarciem granic czynne było na niej turystyczne przejście graniczne.

Droga jest zamknięta dla ruchu pojazdów samochodowych. Prowadzą nią szlaki turystyki pieszej i rowerowej, czerwony szlak ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru – ok. 2:30 h w jedną stronę. Spotkamy tu również szlak niebieski który prowadzi z jednej strony na Szafranówkę i dalej głównym grzbietem Małych Pienin wzdłuż granicy polsko-słowackiej, obok Wysokiej, przez Przełęcz Rozdziele aż na Wielkiego Rogacza w Beskidzie Sądeckim.

A z drugiej strony doprowadziłby nas na Sokolicę, Trzy Korony, Czorsztyn,(z większości tych miejsc widać nasz domek gdzie znajdą Państwo tanie noclegi i domową kuchnię) Lubań przez Beskid Wyspowy i Pogórze Rożnowskie aż do Tarnowa.

Wracając do naszej trasy marsz rozpoczniemy w Szczawnicy obok Dunajca, przy Przystani Wodnej, tu zatrzymują się flisackie tratwy. Obok znajdziemy wypożyczalnia rowerów, parkingi dla samochodów, restauracje i pamiątki. Nie sposób nie zauważyć sterczącej z wód Dunajca skały zwanej Kotuńka na której stoi rzeźba górala.

Dalej mijamy Pawilon Pienińskiego Parku Narodowego (wstęp bezpłatny), wypożyczalnię kajaków górskich i przystań promu Nowy Przewóz przewożącego turystów zmierzających na Sokolicę. Z lewej strony wznosi się turnia, Biała Skała, a w niej i w stokach Bystrzyka trzy jaskinie, Cygańska, Piec Dolny i Piec Górny.

Za przejściem granicznym Słowacki Pawilon Pienińskiego Parku Narodowego i przystań flisaków słowackich. Po lewej stronie, ujście Leśnickiego Potoku do Dunajca tzw. Przełom Leśnickiego Potoku i rozstaje dróg; na lewo odchodzi droga do słowackiej wsi Leśnica ( jest tam karczma i pensjonat ) . Potok tworzy w tym miejscu wysoki kanion o bardzo stromych ścianach. Turnie tworzące ściany wąwozu po prawej stronie potoku to Wylizana, po lewej wznosi się ostro zakończona skała, po polsku nazywa się Sama Jedna, po słowacku Osobitá Skala. Dunajec tworzy w tym miejscu ciasny przełom. W jego pętli znajduje się Przechodni Wierch, na prawo od niego w górze widać Sokolicę.

Droga Pienińska dalej przechodzi przez mostek na wprost. Tablice informacyjne w języku słowackim i angielskim. Zrozumienie ich nie sprawia większych kłopotów – języki są podobne, a tablice bogato ilustrowane. Mijamy Stuletnie Źródło, górze imponująca turnia Sokolicy bielejąca ponad lasem, pod nią turnie Cukrowa Głowa i Wilcza Skała. Droga nieco wspina się do góry. Po przeciwnej stronie Dunajca wpada do niego Pieniński Potok, płynący głębokim wąwozem między Masywem Trzech Koron a Pieninkami. U wylotu tego wąwozu do Dunajca znajdują się : Fujarki i Ślimakowa Skała.

Teraz droga znów schodzi w dół do Dunajca. Po lewej stronie niewielka Polanka, na której przed I wojną światową postoje robili kuracjusze ze Szczawnicy spacerujący do kąpieliska Śmierdzonka. Kawałek dalej ostry zakręt w lewo, mijamy wysokie strome ściany z wieloma turniami. To tzw. Siedem Mnichów. Troszkę dalej niewielka polana, zwana Hutą, ze szkółką leśną a zaraz za nią odchodzi na lewo żółty szlak turystyczny na przełęcz Limierz (Targov). Dunajec tworzy tu potężną pętlę, okrążając z trzech stron Facimiecha i Klejową Górę. W stromo podciętych skałach Facimiecha widać jaskinię Lisią Jamę i kilka wyróżniających się skał: Świnia Skała, Zbójeckie Skały, Grabczychy i Ostra Skała. Ponad nimi wznoszą się szczyty Trzech Koron z platformą widokową na Okrąglicy 982 m. n. p. m. Na wprost widoczna Podskalnia Góra i Nowa Góra, zakręt w lewo i juz widać mury Czerwonego Klasztoru.

Czerwony Klasztor zbudowany został przez węgierskiego magnata , Kokosza Berzewiczego w 1319. Klasztor był siedzibą Kamedułów i Kartuzów. Przez jakiś czas zamieszkiwał tu słynny brat Cyprian, zwany Ikarem z Pienin. W klasztorze możemy odpocząć, zwiedzić wystawę, posiedzieć w Karczmie Pod Lipami. Kiedy odpoczniemy idziemy dalej, za jakieś pięć minut zobaczymy zbudowaną w roku 2005 kładkę na Dunajcu, jest to pieszo rowerowe przejście graniczne.

Po przejściu przez kładkę znajdziemy się w Sromowcach Niżnych, mamy teraz kilka możliwości. Możemy wrócić do Szczawnicy z flisakami, możemy pójść żółtym szlakiem przez Wąwóz Szopczański, Przełęcz Szopka, Banków Groń do Krościenka. Możemy też wrócić do Huby do Gospodarstwa Karolina gdzie odpoczniemy, przenocujemy i zaplanujemy następną wycieczkę.

niedziela, 06 maj 2012 11:13

Piknik na Kotelnicy w Gorcach.

 

Piknik na Kotelnicy w Gorcach.

 

Jest wiosna, piękna pogoda, szkoda siedzieć w domu. Wyruszamy na rodzinną wycieczkę.

Mamy to szczęście,że mieszkamy we wsi Huba, która położona jest niezwykle malowniczo na południowych stokach Kotelnicy w Gorcach.

Mamy blisko w Pieniny, Beskid Sądecki, Beskid Żywiecki i Tatry.

Blisko nad Zalew Czorsztyński, do Szczawnicy, Zakopanego i w inne fajne miejsca.

Tym razem celem naszej wyprawy jest pobliski szczyt- Kotelnica (946 m n.p.m.).

Szczyt ten leży w paśmie Lubania, w większości porośnięty lasami świerkowymi. Południowe stoki opadają do doliny Dunajca (do naszej wsi Huba), północne- do doliny rzeki Ochotnicy (do miejscowości Ochotnica Górna).

Przez sam szczyt przebiega czerwony szlak, którym możemy dojść w dwie godziny do Lubania bądź w drugą strunę do Turbacza ( około 3,5 h).

Szlak, o którym wspominam to Główny Szlak Beskidzki, który rozpoczyna się w Bieszczadach na Wołosatym i po 517 km dochodzi do Ustronia Śląskiego w Beskidzie Ślaskim.

Wracając do naszej wycieczki, dziewczyny robią kanapki, ja siodłam konika i wyruszamy z naszego agroturystycznego Gospodarstwa Karolina.

Idziemy na początku trochę asfaltem, mijamy kapliczkę, wspinamy się na Gronik i na Skołkę.

Cały czas podziwiamy piękne panoramy, (widać stąd również Kotelnicę położoną w paśmie Spisko-Gubałowskim nad Białką Tatrzańską z kompleksem wyciągów narciarskich).

A to zamki w Czorsztynie i Niedzicy przeglądają się w tafli jeziora, a to Giewont pięknie rysuje się na tle ośnieżonych wyższych szczytów Tatr, to znów widok Trzech Koron i Wysokiej kusi do zatrzymania się jeszcze na trochę.

Wchodzimy w las i po około 15 minutach zdobywamy szczyt .

W Gorcach i w całych Karpatach spotkamy wiele miejsc, które nazywane są Kotelnica.

Słowo to pochodzenia gwarowego ma dwa znaczenia: jest to miejsce kocenia się (i zimowania) owiec lub kotlina, depresja w terenie.

Po zdobyciu szczytu wracamy, około150 metrów od szczytu mamy miejsce gdzie możemy rozłożyć swój biwak. Jest tu polana na której nasz konik znajdzie pyszną trawę, a my drewno na ognisko i źródełko z wodą. Największą zaletą tej polany jest jednak to, iż jest to nasza prywatna polana LaughingLaughingLaughing.

Cóż, każda choćby najfajniejsza wycieczka kiedyś musi się zakończyć, wieczorem wracamy do domu na nocleg, a rano z nowymi siłami zajmiemy się swoimi obowiązkami.

Ja mam to szczęście, że robię to co lubię. Prowadzę gospodarstwo agroturystyczne, jestem przewodnikiem górskim i pilotem wycieczek. Zapraszam wiec do naszej kwatery, oferujemy: noclegi w pokojach 2,3,4-osobowych, domowe posiłki i wycieczki w Pieniny, Gorce, Beskid Żywiecki, Sadecki, a także na Słowację- Jaskinie, Słowacki Raj, Tatry i Pieniny.

czwartek, 26 kwiecień 2012 17:23

Zamek w Starej Lubowli

Stara Lubowla -zamek i skansen.

 

Nie tak daleko od naszego ,,Gospodarstwa Karolina '' po stronie Słowackiej znajduje się miejsce do którego często zabieram turystów jako przewodnik i pilot wycieczek. Prywatnie z własna rodziną również przyjeżdżam do Starej Lubowli z przyjemnością.

Goście którzy nocują u nas na kwaterze w Hubie mogą dojechać do Starej Lubowli malowniczą drogą przez Dębno Podhalańskie, wzdłuż Zalewu Czorsztyńskiego, (po drodze niezwykle piękna panorama Gorców z widocznymi wioskami takimi jak Huba, Maniowy, Kluszkowce).

Przejeżdża się obok Zamku w Niedzicy i już jesteśmy na przejściu granicznym Niedzica -Łysa nad Dunajcem.

Po stronie Słowackiej przejeżdża się między innymi obok ciekawego zabytku jakim jest Czerwony Klasztor.

Kiedy wjedziemy na przełęcz Stranskie Sedlo, będzie już widać górujący nad miastem Stara Lubowla, Zamek Lubowelski – wybudowany pod koniec XIV w. ( wzmiankowany już w1311 r.).

Położony jest na wysokości 545 m n.p.m., w Kotlinie Lubowelskiej poiędzy Górami Lewockimi na południu ,Magurą Spiską na północnym zachodzie i Górami Lubowelskimi na północnym wschodzie. Stara Lubowla jest jednym z najstarszych miast i największych na Spiszu.

Miasto to, jest od czasów świętej Kingi związane z historią Polski. Już w XIII w. Księżniczka Kinga (córka króla Węgier Beli IV i Marii Laskariny, żona polskiego władcy, Bolesława V Wstydliwego).

wykorzystując stan anarchii na Węgrzech, chcąc zacieśnienia związków Spisza z Polską, obsadziła te tereny swoimi wojskami, które stacjonowały tam aż do śmierci księżniczki w 1292 r.

Później jednak teren obecnego północnego Spisza, wcześniej będący częścią ziemi sądeckiej, został przyłaczony do Węgier. W 1364 król Ludwik nadał Lubowli prawa miejskie i obdarzył miasto wieloma przywilejami. W 1412, na mocy umowy zawartej w Lubowli pomiędzy Zygmuntem Luksemburczykiem a Władysławem Jagiełłą ( król Polski pożyczył Zygmuntowi Luksemburczykowi, 37 000 kop Groszy Praskich). Miasto to, należące do ziemi sądeckiej, weszło wraz z miastami spiskimi w skład tzw. zastawu spiskiego i zostało ustanowione siedzibą polskiego starosty.

Pod rządami polaków, miasto rozkwitało. Było miejscem licznych spotkań i rokowań pomiędzy władcami Polski i Węgier. W kwietniu 1556 miasto dotknął pożar, oszczędzając jedynie 6 domów. W latach 1655-1661 podczas „ Potopu Szweckiego” na zamku lubowelskim były ukryte polskie klejnoty koronne.

Pod władzę królów Węgier (byli już nimi wówczas Habsburgowie) miasto powróciło w 1769, wtedy to starostwo spiskie i południowa część ziemi sądeckiej zostały zagrabione przez Marię Teresę.

Jak widać historia tego miejsca jest bardzo bogata i ciekawa.

Dziś możemy zwiedzać zamek w którym prezentowane są między innymi klejnoty koronne Polski

(oczywiście kopia), są liczne wystawy i pokazy.

Między innymi w sezonie turystycznym co godzinę podziwiać możemy pokazy sokolników (bez dodatkowej opłaty).

Obok zamku znajduje się skansen budownictwa ludowego z greckokatolicką drewnianą cerkwią ze wsi Matysowa oraz drewnianymi domami z początków XX w., przeniesionymi z różnych miejscowości z terenu północno-wschodniego Spisza.

Możemy również w Starej Lubowli zobaczyć kościół św. Mikołaja – gotycka świątynia, z XIII w., przebudowany w drugiej połowie XVII w. w stylu barokowym w XIX w. w stylu klasycystycznym, barokowe wnętrze z późnogotycką chrzcielnicą i rzeźbą Madonny z 1300 r.

Możemy zobaczyć średniowieczny rynek z renesansowymi i klasycystycznymi domami mieszczańskimi. (Námestie sv. Mikuláša).

Ze Starej Lubowli pochodził Marcin Oracewicz – ur. ok. 1720 r w Lubowli, mistrz pasomonik, członek Bractwa Kurkowego, świetny strzelec, był bohaterem obrony Krakowa przed Moskalami w czasie Konfederacji Barskiej w czerwcu 1768 roku.

Warto odwiedzić to miejsce tak bardzo związane z Polską historią.

Poza wycieczkami do Starej Lubowali, prowadzę z przyjemnością turystów w miejsca mało znane a niezwykle piękne takie jak Przełom Jarabińskiego Potoku w Pieninach Spiskich, Jaskinie i wodospady w Tatrach, czy niezwykłe wąwozy w Słowackim Raju.

Z przyjemnością prowadzę również wycieczki w nasze piękne Polskie góry.

Posiadam poza ogólnymi uprawnieniami przewodnika beskidzkiego, uprawnienia na Pieniński Park Narodowy, Babiogórski Park Narodowy i Gorczański Park Narodowy.

Jestem tez licencjonowanym pilotem wycieczek a na dokładkę prowadzę agroturystyczne Gospodarstwo Karolina do którego zapraszam na wypoczynek przez cały rok.

Znajda tu Państwo noclegi w pokojach 2, 3, 4, osobowych, porady przewodnickie i znizki na niektóre atrakcje, jak Zakręcona zjeżdżalnia na górze Wdżar nad Kluszkowcami i rafting na Przełomie Dunajca.

 

wtorek, 24 kwiecień 2012 17:13

Łącko i Święto Kwitnącej Jabłoni

Nie tak daleko od naszego Gospodarstwa Karolina położonego w Gorcach nad Zalewem Czorsztyńskim.

W Łącku odbywa się rok rocznie w maju (już od 1947 roku.) wielkie i radosne, Święto Kwitnącej Jabłoni. Impreza folklorystyczna która szczyci się najdłuższą historią w tej części Polski,odbywa się w amfiteatrze przepięknie i malowniczo usytuowanym na stoku Góry Jeżowej.

Łącko słynie nie tylko nie tylko z kwitnących sadów ale przede wszystkim z regionalnego specyfiku co to ,, daje krzepę i krasi lica” a jest to Łącka Śliwowica.

Jak mówi legenda do rozwoju sadownictwa w tym rejonie przyczynił się mądry ksiądz który widząc niebogate tereny i ludzi którzy mieli nie zbyt urozmaiconą dietę postanowił zachęcić ludzi do sadzenia drzew owocowych. Kazał przed swoim parafianom, aby zamiast klepania zdrowasiek sadzili za każdy grzech po jednym drzewku.

W ramach pokuty, mężczyźni musieli sadzić śliwy a kobiety jabłonie.

Dziś w Łącku kwitnie co roku kilkaset tysięcy drzewek, głównie jabłoni.

To, że mamy teraz w Łącku święto kwitnienia jabłoni a nie święto kwitnienia śliw spowodowane jest podobno nie tym iż kobiety więcej grzeszyły, ale tym iż częściej się spowiadałyLaughing.

Przy okazji święta w Łącku odbywają się imprezy towarzyszące, najczęściej są to:

wystawy prac twórców ludowych

prezentacje kuchni regionalnej państw grupy wyszehradzkiej

wystawy sadownicze i rolnicze. Rozstawia się stoiska gastronomiczne i wesołe miasteczko.

Wielość imprez sprawia, że warto przyjechać w te okolice na dłużej, można w gminie Łącko znaleźć liczne pensjonaty, hotele,kwatery prywatne i bardzo dobrze rozwiniętą bazę gospodarstw agroturystycznych.

Z Łącka jest blisko w Pieniny, Gorce, Beskid Sądecki, po wszystkich tych terenach i wielu innych chętnie Państwa oprowadzę.

Zapraszam.

 

Ps. organizatorem Święta jest:

 

Gminny Ośrodek Kultury w Łącku

Urząd Gminy Łącko

Więcej informacji związanych z Łąckiem i świętem można znaleźć na stronach:

www.zlotetraby.elacko.pl

www.swieto.lacko.pl

http://elacko.pl

wtorek, 24 kwiecień 2012 07:55

Hala Łabowska-Beskid Sądecki

Wyprawa na Halę Łabowską

 

 

W tym roku, IX Małopolskie Rozpoczęcie Sezonu Turystycznego Wiosna 2012 odbywało się na Hali Łabowskiej. Z tej to okazji ja jako przewodnik i turysta wybrałem się w towarzystwie córki Martynki i sporej grupy członków nowotarskiego oddziału PTTK ,, Gorce” na wyprawę w Beskid Sądecki, aby wziąć udział w tej imprezie a przy okazji odświeżyć sobie wiadomości o tutejszych szlakach.

O godzinie 8.30 z przystanku Pod Hubą zabrał nas wynajęty na tą okazję autobus którym dojechaliśmy do miejscowości Łabowa ( kiedyś była to wieś Łemkowska) skąd szlakiem niebieskim wchodziliśmy na Halę Łabowską, (około 2 h.) jest to polana w środkowej części Pasma Jaworzyny. kiedyś Łemkowie z Łabowej wypasali na niej swoje owce. Kiedy po II wojnie światowej w ramach Akcji Wisła zostali przesiedleni, polana przeszła na własność lasów państwowych. Część hali stanowi własność PTTK.

Hala znajduje się na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego, jest świetnym punktem widokowym w kierunku północnym i północno-wschodnim – widać stąd wzniesienia Beskidu Niskiego i szczyty Beskidu Sądeckiego. Zbiegają się ważne szlaki turystyczne takie jak:

Niebieski szlak Piwniczna-Zdrój – Łabowa

Czas przejścia z Piwnicznej na Halę Łabowską: 4:05 h, ↓ 3:35 h

Czas przejścia z Hali Łabowskiej do Łabowej: 2:30 h, ↑ 3 h

Żółty szlak Łomnica-Zdrój – Hala Łabowska. Czas przejścia: 4 h, ↓ 3 h

I najważniejszy szlak czerwony, Główny Szlak Beskidzki na odcinku pomiędzy Rytrem a Jaworzyną Krynicką

Czas przejścia z Rytra na Halę Łabowską: 4:55 h, ↓ 4:25 h

Czas przejścia z Hali Łabowskiej na Jaworzynę Krynicką: 3 h, z powrotem tak samo.

Trzeba tu wspomnieć, że ten sam szlak czerwony biegnie również w w pobliżu naszego Gospodarstwa Karolina ( przebiega przez Kotelnicę, jest to 20 min spaceru od naszego domu w Hubie).

Na hali znajdował się kiedyś domek myśliwski – hrabiego Adama Stadnickiego. Został spalony podczas II wojny światowej przez partyzantów, gdyż z domku tego korzystali niemieccy żołnierze.

Obecnie funkcjonuje schronisko na Łabowskiej Hali noszące imię Władysława Stendery wybitnego działacza Oddziału PTTK "Beskidy". Zaczęło powstawać od października 1953 roku, kiedy to pojawił się turystyczny schron - pierwszy obiekt noclegowy na Hali Łabowskiej, następnie dobudowywano kolejne pokoje i pomieszczenia użytkowe. W 1973 roku schronisko zmodernizowano wg projektu architekta mgr inż. Władysława Pawlicy. Od czerwca 1993 roku schronisko jest pod zarządem spółki Schroniska i Hotele PTTK.

W pobliżu znajdują się ciekawe pomniki pamięci z czasów walk partyzanckich. Jest W lesie obok hali, odsłonięty w 1999 kamienny pomnik księdza Władysława Gurgacza – kapelana Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, który został zastrzelony przez UB w 1949 r . Powyżej schroniska znajduje się pomnik upamiętniający partyzantów 9 kompanii 3 batalionu 1 Pułku strzelców Podhalańskich, którzy w tym rejonie walczyli z hitlerowcami.

W pobliżu Hali Łabowskiej znajdziemy też, ścieżki przyrodnicze i rezerwaty, takie jak Rezerwat Łabowiec – szlak przyrodniczy im. hrabiego Adama Stadnickiego.

Wracając do naszej wycieczki. Po uroczystości otwarcia sezonu i po mszy św. Nasza grupa udała się w dalsza drogę, szlakiem czerwonym w kierunku Hali Pisanej.

Doszliśmy do żółtego szlaku którym schodziliśmy do wsi Frycowa (zejście zajęło nam 3 h.) gdzie czekał już nasz autobus.

Syci wrażeń i widoków, odmiennych niż nasze ( nie widać było ni Tatr ni Jeziora Czorsztyńskiego :)) :))Cool ) wracamy do domu.

 

Tobołów to szczyt w Gorcach o wysokości 994 m n. p. m. Leży w bocznym grzbiecie odchodzącym na północ od Obidowca.

Wschodnie zbocza opadają do Olszowego Potoku. Są dosyć mocno zalesione, ale w partii szczytowej mamy trzy widokowe polany: Jaworzyna Porębska, polana Tobołów, zwana też polaną Tobole oraz Starmaszka. Zachodnie zbocza schodzą do doliny Porębianki.

W kierunku północno-zachodnim odchodzi od Tobołowa krótki i zalesiony grzbiet z wierzchołkiem Podtobołczyk. Dawniej znajdowała się na nim polana Galaska, zaznaczana jeszcze na niektórych starych mapach.

Obok szczytu na polanie Tobołów znajduje się górna stacja wyciągu krzesełkowego z Koninek

i turystyczny bufet. Na szczycie znajdziemy zamontowaną przez Gorczański Park Narodowy tablicę, przedstawiającą panoramę szczytów i pasm górskich, jakie możemy stąd oglądać. Tu rozpoczyna się też ścieżka edukacyjna "Wokół doliny Poręby".

Na polanie Starmaszka (wschodnie zbocza pomiędzy Tobołowem a Suhorą) znajdują się wyciągi narciarskie oraz bufet dla narciarzy.

Tobołów stał się w ostatnich latach jednym z ważnych ośrodków kolarstwa górskiego w Polsce.

Na stokach Tobołczyka i Tobołowa poprowadzono kilka tras dla kolarzy górskich, którzy tutaj trenują między innymi zjazd na szybkość (free ride). Zamontowano na trasach drewniane pomosty do skoków, są też naturalne terenowe "hopki" i inne typowe dla tego sportu terenowe przeszkody. Wyciąg krzesełkowy z Koninek wywozi na szczyt zarówno pieszych turystów, rowerzystów jak i narciarzy.

Jeśli chodzi pieszych turystów, to przez szczyt Tobołowa wiedzie zielony szlak z Koninek, którym możemy przejść przez polanę Suhora na Obidowiec. Czas przejścia: 2:30 h, ↓ 1:45 h. Na Obidowcu dochodzimy do Głównego Szlaku Beskidzkiego (szlak czerwony), którym można dojść do najwyższego szczytu Gorców- Turbacza 1310 m n. p. m. Obok Turbacza znajduje się duże schronisko turystyczne.

Tych, którzy nie bardzo zmęczyli się dojściem do Turbacza, zapraszam na dalszą wędrówkę.

Można udać się jednym z wielu szlaków do Nowego Targu, Łopusznej, Ochotnicy Górnej, Ostrowska, bądź do oddalonej o 4 godziny marszu -Huby.

Wspominam o Hubie, bo tu znajduje się nasze agroturystyczne gospodarstwo Karolina, gdzie znaleźć można tanie noclegi w pokojach dwu, trzy i czteroosobowych.

Wędrując od Koninek do Huby podziwiać możemy niezwykłe panoramy, począwszy od Beskidu Wyspowego z najwyższą Mogielicą, przez Beskid Żywiecki z Babia Górą, po Tatry i Pieniny.

Ze szlaku i z okien naszego domu zobaczymy też całą Kotlinę Nowotarską, Zalew Czorsztyński, Przełom Białki .

O tych i innych atrakcjach chętnie opowiem u nas w Hubie .

Mogę również, jako przewodnik górski i pilot, poprowadzić wycieczkę w polskie lub słowackie góry.

 

 

poniedziałek, 09 kwiecień 2012 15:50

Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa

Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa

Z Jurkowa na Mogielicę

 

W tym roku (06. kwietnia. 2012 r) odbyła się po raz trzynasty, impreza religijno -turystyczna, organizowanej przez Oddział P.T. T. MKG "Carpata" z Mielca.

Wędrowaliśmy z Jurkowa na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego - Mogielicę (1170).

Nie była to zwykła wycieczka ale, Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa. Rozważania odczytywał Krzysztof Kabat, (były nagrywane i można ich wysłuchać na stronie : http://www.swiatlotaboru.odnowa.org )

Opiekę duszpasterską sprawował ks. Marek Wojak.

Śpiewał ( pięknie ) Karol Jędrzejek.

Pomimo zapowiadanej złej pogody, wchodziło nas na szczyt 210 osób.

Przyjechali ludzie z różnych stron Polski, liczniej stawili się tu przedstawiciele Bielska-Białej, Nowego Sącza, Tarnowa (Tarnowskie Włóczykije wyróżniali się pięknymi kapeluszami) i nasza grupa z Nowotarskiego oddziału PTTK „ Gorce”.

Zapowiedzi pogodowe na szczęście się nie sprawdziły, nie było opadów a i temperatura była dobra do wędrowania. Początkowo błotnista droga zamieniała się w śnieżny szlak.

Mgła, która nas spowijała sprawiała, że nie rozpraszały nas widoki i można było oddać się rozmyślaniom wielkopiątkowym bez przeszkód.

A widoki potrafią tu zachwycać ze szlaków wokół Mogielicy i z samego szczytu (podchodziliśmy szlakiem niebieskim, schodzili zaś zielonym szlakiem na Chyszówki) roztaczają się piękne widoki na znaczne partie Beskidów, Gorce z Turbaczem, Tatry, część Gór Choczańskich, a przy dobrej widoczności widać nawet szczyty Małej Fatry.

 

Blisko Huby i naszego agroturystycznego Gospodarstwa Karolina, tam gdzie do Zalewu Czorsztyńskiego wpadają rzeki Białka i Dunajec leży podhalańska wieś Dębno.

Znajdziemy tu niezwykły kościół pw. św. Michała Archanioła, który wedle dawnej klasyfikacji zaliczany był do zabytków klasy zerowej. W roku 2003 rok kościół wraz z trzema innymi drewnianymi kościołami (kościół pw. św. Michała Archanioła w Binarowej, kościół pw. św. Leonarda w Lipnicy Murowanej i kościół pw. św. św. Filipa i Jakuba w Sękowej.) południowej Małopolski i Podkarpacia został wpisany na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO, znajduje się też na szlaku architektury drewnianej województwa małopolskiego.

 

Pierwszy kościół w Dębnie wzniesiono już w XIII wieku. Obecny kościół wybudowany został w drugiej połowie XV w na miejscu starej świątyni. Z tego czasu pochodzą nawa oraz prezbiterium. Jest to świątynia o konstrukcji zrębowej orientowana ( ołtarz od strony wschodniej). Jest jednym z najlepiej zachowanych gotyckich drewnianych kościołów i jednocześnie jednym z najbardziej znanych polskich zabytków w kraju i za granicą. Jako jedyny drewniany kościół otrzymał nominację w konkursie siedmiu cudów Polski.

Kościół wyróżnia się sylwetką niezmienioną od czasów budowy.

Ściana wschodnia, zamykająca prezbiterium, jest prostokątna, co jest charakterystyczne dla grupy kościołów podhalańskich, do których zalicza się (poza Dębnem) świątynie: Narodzenia NMP w Harklowej, św. Trójcy w Łopusznej, św. Anny w Nowym Targu i św. Marcina w Grywałdzie.

Budynek kościoła wzniesiono, z drewna iglastego: modrzewiowego i jodłowego, bez użycia gwoździ.

Wewnątrz możemy zobaczyć wiele cennych zabytków takich jak: unikatowa polichromia patronowa pochodząca z około 1500 roku, jest najstarszą, w całości zachowaną w Europie i najlepiej zachowaną, w Polsce. Jest wykonana w 33 kolorach i zawiera aż 77 motywów . Najczęściej są to ornamenty roślinne i geometryczne. Występują też wątki figuralne i zwierzęta, głównie jelenie.

Nad belką tęczową uwagę zwraca wizerunek orła jagiellońskiego.

Poza wspaniałą polichromią, turysta może zobaczyć jeszcze wyjątkowy ołtarz , stanowiący zabytek malarstwa tablicowego. Jest to tryptyk z początku XVI w. W jego polu środkowym znajdują się wizerunki Matki Bożej z Dzieciątkiem, św. Michała Archanioła z mieczem i wagą oraz św. Katarzyny Aleksandryjskiej, na lewym skrzydle widać - św. Jana Ewangelisty oraz św. Stanisława, zaś na skrzydle prawym widzimy – św. Jana Chrzciciela oraz św. Mikołaja.

Możemy zobaczyć też drewniane malowane gotyckie tabernakulum wiszące na północnej ścianie wykonane w XIV wieku. Obok tabernakulum, posąg św. Mikołaja z gotyckiego ołtarza wykonany w 1420 roku. Umieszczony w prostokątnym drewnianym pudle, na którego wewnętrznych ścianach namalowano wizerunki św. Szczepana i św. Wawrzyńca.

Na belce tęczowej widać krucyfiks z około 1380 roku. Przypuszczalnie jest to najstarszy zabytek w kościele. Niewykluczone, że był w wyposażeniu pierwszej świątyni w Dębnie. Jego ramiona są naturalnymi gałęziami drzewa. Na ich końcach, a także na dole umieszczono trzy tarcze z godłami Ewangelistów. Po bokach znajdują się drewniane figury Matki Bożej z lewej i św. Jana Ewangelisty z prawej strony.

Na tej samej ścianie wisi też kopia pochodzącego z 1280 roku malowidła sztalugowego - (najstarszego w Polsce). Malowidło wykonane na desce lipowej przedstawia św. Agnieszkę i św. Katarzynę trzymającą w rękach palmy.

Atrakcją tej niezwykłej świątyni są też cymbałki, zazwyczaj leżące w prezbiterium. Bardzo stare – mogły powstać gdzieś w Persji około V wieku. Wyróżniają się niezwykłym dźwiękiem, określanym mianem gamy perskiej (dłuższe płytki dają wyższe tony),

Poza tym mamy w kościele XVI-wieczną haftowaną chorągiew wojenną z wizerunkiem św. Stanisława ze Szczepanowa. Według przekazów zostawiły ją wojska Jana III Sobieskiego powracającego spod Wiednia po zwycięstwie nad Turkami.

W kościele kręcono również kilka scen, słynnego filmu-”Janosik” z Markiem Perepeczką w roli głównej.

Aby zobaczyć te i inne atrakcje, zapraszam na wypoczynek do naszego gospodarstwa gdzie znajdziecie Państwo noclegi w pokojach z widokiem na Tatry, Pieniny, Zalew Czorsztyński i Dolinę Dunajca, a co ważne.

Jako przewodnik beskidzki i pilot wycieczek, doradzę jak zaplanować wypoczynek :))

 

 

piątek, 16 marzec 2012 08:17

Zabytkowa kapliczka w Hubie

W naszej wsi Huba nie mamy kościoła, jest tylko maleńka, urokliwa kapliczka.

W maju przychodzą tu mieszkańcy i turyści aby wspólnie śpiewać pieśni maryjne. 
Zbudowano ją  z polnych kamieni jako dziękczynienie w miejscu skąd roztacza się niezwykły widok na kilka pasm górskich.
Widać stąd Gorce z Turbaczem, Pieniny z Trzema Koronami, Tatry, Beskid Żywiecki z Babia górą. Widać Zamki w Niedzicy i Czorsztynie, Przełom Białki i dolinę Dunajca z Zalewem Czorsztyńskim. Widoki prawie tak rozległe jak z okien naszego Gospodarstwa Karolina, do którego zapraszamy na noclegi.

Pośród mieszkańców rozpowszechniły się dwie wersje legendy które mówią o powodach budowy.

według jednych, kapliczkę zbudowano jako podziękowanie za cudowne ocalenie. W czacie pracy w  polu, jeden z gospodarzy został uniesiony w powietrze przez trąbę powietrzną. Wystraszony zaczął się modlić do Matki Boskiej i prosił o ratunek.

Wiatr ustał a gospodarz bezpiecznie wylądował na ziemi. W miejscu swojego ocalenia w podzięce i na pamiątkę wymurował kapliczkę. 

Według innych, kapliczkę postawił gospodarz który chciał podziękować w ten sposób za swojego syna:

Przez kilka lat starał się o potomka, dopiero jednak kiedy zaczął prosić o pomoc Maryję, jego marzenie się spełniło.

szczęśliwy i dumny, postawił kapliczkę na wzgórzu- przy drodze aby wszyscy wiedzieli komu zawdzięcza swoje szczęście.